czwartek, 30 maja 2013

~3~



Kevin Zakrzewski siedział na dachu jakiegoś bloku z nogami zwisającymi w dół. Budynek miał aż dziesięć pięter. Miał nadzieję, że nikt go tutaj nie wypatrzy, jeszcze by go wzięli za samobójcę.
Odpalił sobie papierosa i zaciągnął się dymem. Musiał się trochę odstresować. Po spotkaniu z Cogerem był okropnie zdenerwowany. Trochę się wyżył na tych dwóch kretynach, ale nadal czuł złość. W dodatku uszkodził sobie nadgarstek. Naprawdę uroczy początek studiów. Jakby tego było mało, wszystkie dzieciaki w jego grupie patrzyły na niego jak na biedaka spod mostu. Doprowadzało go to do szewskiej pasji. Tylko dlatego, że ubierał się jak skejt, miał na sobie znoszone spodnie i buty po przejściach, uważano go za gorszego. Nienawidził takich ludzi. Nienawidził być traktowany z góry, ale wiedział, że jeszcze się na nich odegra. Ciężko pracował, żeby dostać się na tę uczelnię i nie pozwoli się teraz tak po prostu z niej wykopać. Zresztą wiedział, że nigdy go nie zaakceptują. Jego ubrania przecież były oryginalne, zapłacił za nie mnóstwo pieniędzy. O co im więc chodziło?

środa, 29 maja 2013

5.Twarzą w twarz



- Czy kiedy dawałem ci te zeszyty, nie prosiłem, żeby wróciły do mnie w takim samym stanie, w jakim je dostałeś?
Starannie modulowany i pozornie spokojny głos Billa wpędził Toma w jeszcze większe poczucie winy. Chociaż Czarny wyglądał jak oaza spokoju, jego oczy zdradzały tłumione emocje. Dredziarz był pewny, że on zaraz wybuchnie i to nie będzie przyjemne, a przecież po raz pierwszy naprawdę nie chciał go drażnić!
Spojrzał na niego ze skruchą.
- Przepraszam – powiedział szczerze. – Naprawdę, NAPRAWDĘ nie chciałem tego zrobić. To był wypadek. Tylko wypadek. Wierzysz mi, prawda?
Oczy Billa ciskały błyskawice.
- Przestań robić te pieprzone oczy kota ze Shreka. Moje notatki nadają się na śmietnik!
- Przepiszę ci je, dobra? Co, też nie? Co mam w takim razie zrobić?
- Nie ruszać się! – warknął Bill, podciągając rękawy bluzy.

piątek, 24 maja 2013

14.Granice



Sebastian
Przewróciłem dzieciaka na wznak i patrzyłem na niego dłuższą chwilę. Był tak czerwony, że aż nie mogłem w to uwierzyć. Co chwilę zerkał na moje krocze, które zasłaniał jedynie biały ręcznik. Wyglądał na zdenerwowanego, co oznaczało, że nie jest taki głupi, na jakiego mógł czasami pozować.
Kiedy mu powiedziałem, że go „wezmę”… Jego reakcje były tak komiczne, że zachowanie pokerowej twarzy kosztowało mnie naprawdę wiele wysiłku. Prawiczek… Aż się nie chce wierzyć. Zastanawiałem się, jak on się skumał z tym przeklętym Brownem? Przecież ta dwójka różniła się jak dzień i noc.
Młody spojrzał mi nieśmiało w oczy, a moje serce nagle zabiło mocno.
Był naprawdę ładny. Chociaż nie znosiłem Xaviera, musiałem przyznać, że był przystojny i Robin zdecydowanie odziedziczył urodę po nim.
- Ściągnij – powiedziałem spokojnie, kiedy po raz kolejny zerknął szybko na ręcznik skrywający moje krocze.
- N-nie, ja…
- Ściągnij. Przyznaj, że chcesz go zobaczyć – rzuciłem. – No, dalej. Nie bój się.
Robin jęknął, chowając twarz w dłoniach.

czwartek, 23 maja 2013

~2~



Bill usłyszał irytujący dźwięk budzika. Sięgnął ręką po telefon i wyłączył go. Z cichym westchnieniem usiadł na łóżku i przetarł zaspane oczy. Nienawidził wstawać wcześnie rano.
Pierwszy dzień studiów. Rety, nie chciało mu się wierzyć, że już skończył szkołę średnią i studiuje! Jak to szybko zleciało.
Wstał z łóżka i poszedł do łazienki. Na pralce leżały już czyste ciuchy, które sobie specjalnie wczoraj zostawił. Wszedł pod prysznic i ustawił odpowiednią temperaturę wody. Zajęło mu to więcej czasu niż zwykle, ale przynajmniej się obudził. Wciągnął na siebie czyste ciuchy i poszedł do kuchni. Włączył cicho radio i zabrał się za robienie śniadania. Ustalili z Tomem, że robią je na zmianę, Bill miał gotować obiady, a kolacja należała do starszego Cogera. Dzisiaj akurat wypadła kolej Czarnego.
Wstawił wodę, po czym poszedł obudzić bliźniaka. Tom patrzył na niego z mordem w oczach, on również nie lubił wcześnie wstawać. Gdy blondyn brał prysznic, Bill przygotował kanapki i zaparzył herbatę. Akurat zdążył postawić to na stole, gdy do kuchni wkroczył Tom. Usiadł na krześle i chwycił się za chleb.
- Umieram z głodu – mruknął, z zadowoleniem wgryzając się w kanapkę.

niedziela, 19 maja 2013

13.Granice



Ta dam! Wstawiam trzynastkę;). Coś więcej napiszę pod spodem, bo pewnie i tak wszyscy to ominą o_O
***


Sebastian
Siedziałem przy łóżku Robina w szpitalu. Po raz pierwszy od jakichś dwóch godzin mogłem odetchnąć z ulgą.
Lekarze jeszcze nie wiedzieli, jaki dokładnie środek doprowadził chłopaka do takiego stanu. Na szczęście już nic mu nie groziło.
Pojechałem z nim do szpitalu tak jak stałem. Na chwilkę go tylko zostawiłem, żeby założyć spodnie, udało mi się nawet wziąć buty i bluzę, która i tak nie nadawała się do noszenia, bo Robin na nią zwymiotował. Po długiej rozmowie z lekarzem udało mi się go przekonać, że powinien pozwolić mi zabrać nastolatka do domu na noc.
W międzyczasie lekarz podał mi wyniki badań, które zapaliły mi w głowie ostrzegawczą lampką.
- Powinienem zadzwonić na policję – rzekł doktor. – To silne narkotyki, które są nielegalne na terenie naszego kraju.