sobota, 13 lipca 2013

22.Granice



Robin
- Ojej! Biedaku! Sam tutaj siedzisz?
Było już ciemno, kiedy obładowany siatkami z zakupami wracałem do domu. Seba zakopał się w stercie klasówek i wyrzucił mnie za drzwi z pieniędzmi i kartką, na której zrobił listę. Powiedział, że bez tych rzeczy mam nie wracać. Teraz, kiedy szedłem z powrotem, zauważyłem pudło, którego wcześniej nie było. Leżało obok śmietników, z których waliło na kilometr, mimo że na dworze wciąż było dosyć zimno. Aż się bałem, co to będzie, kiedy zrobi się ciepło.
Odstawiłem zakupy w miarę „bezpieczne” miejsce i zajrzałem do pudła. Niemal oszalałem na punkcie małego szczeniaczka, który skamlał żałośnie, dotykając mokrym noskiem mojej ręki.
Było to zwykły kundel, ale mordkę miał tak uroczą, że aż mi się serce krajało na myśl, że ktoś go wyrzucił. Widocznie jednak nie był w stanie zrobić mu krzywdy, więc wsadził

czwartek, 11 lipca 2013

~9~



Bill był wściekły na braci za to, że tak strasznie się napili. Miał nadzieję, że trochę przystopują, ale oni jak na złość coraz bardziej się rozkręcali. Młodszy Coger siedział z nimi i też trochę popijał, ale to było kropla w morzu w porównaniu do tego, co oni wciągnęli.
Było już późno, kiedy Kevin i Tom położyli się na łóżku. Szatyn swoim zwyczajem wyciągnął papierosa i odpalił go sobie. Tom spojrzał na niego miną skrzywdzonego dziecka, gdy ten chuchnął mu dymem w twarz.
-No, weź przestań! Dostanę przez ciebie raka płuc i tak to się skończy!- naburmuszył się blondyn.
-Nie będę za tobą płakał- odparł Kevin powtarzając czynność.
-Ale ty jesteś wredny! Wiesz, mimo wszystko jesteśmy braćmi.
-No, co ty nie powiesz? Nie wiedziałem! A w ogóle to dlaczego miałbym płakać na twoim pogrzebie? Ty na moim na pewno byś nie płakał.

sobota, 6 lipca 2013

21.Granice



Robin
Poniedziałek po feriach…
Gdy zadzwonił budzik, miałem ochotę umrzeć.
- Ja dzisiaj nigdzie nie idę – mruknąłem cicho, chowając głowę pod poduszką.
- Wstawaj – wymamrotał Seba, samemu nie wykonując nawet najmniejszego ruchu. Westchnąłem ciężko.
- Seba? – wymruczałem.
- Co? – spytał.
- Co za idiota wymyślił szkołę?
- Nie chcesz się spotkać ze swoim kochasiem?
- Nie mam kochasia. A nawet jeśli, wolę tu zostać i spać.
- Dziwna ta twoja miłość.
- Nowoczesna… A poza tym, też mi wielka radocha ze spotkania z nim i wiecznie przyklejoną do niego Lucy.
- A jednak! Zazdrość!

6.Twarzą w twarz



O tym, że Bill miał wypadek, dowiedział się dzięki kamerze, którą zamontował w jego pokoju. Gdy po przyjściu do domu coś go tknęło, żeby tam zajrzeć, zignorował to uczucie. Zjadł spokojnie obiad i pograł trochę na gitarze, zanim wreszcie uległ i postanowił zerknąć na pokój Billa.
Czarny akurat wchodził do środka, kompletnie skrzywiony. Opierał się o starszego od siebie mężczyznę. Na jednej nodze miał gips aż po kolano, a jego ciuchy były w strasznym stanie. Zapewne rozcinali mu je, żeby założyć mu gips. Mężczyzna posadził go na łóżku, a potem nożyczkami pociął resztę spodni. Nie było szans, żeby jakoś je przeciągnąć przez gips. Przez chwilę ze sobą rozmawiali, ale Tom myślał jedynie gorączkowo o tym, co też Billowi mogło się stać. Znowu przypomniał sobie zdarzenie jeszcze w szkole i kompletnie nic z tego nie rozumiał.
W nocy śnił mu się koszmar. Znowu. Widział przy sobie małe niemowlę. Płakał głośno i to dziecko też. Czuł, że stanie się coś złego. Jego malutka rączka zaciskała się na równie drobnej piąstce drugiego dziecka. Ktoś próbował ich uspokoić, ale nie był w stanie utulić tego żalu.

czwartek, 4 lipca 2013

~8~



Kevin siedział na wykładzie i miał wrażenie, że zaraz wybuchnie. Ciągle ktoś się oglądał i bezczelnie na niego gapił. Zastanawiał się, o co im znowu chodzi. Wszyscy zupełnie oszaleli! Nie mógł się już doczekać, kiedy profesor przestanie gadać i wreszcie da mu spokój.
Muszę zapalić, pomyślał wściekły. Muszę, inaczej ich wszystkich pozabijam.
Chłopak spuścił głowę i z niecierpliwością czekał na koniec zajęć, ale ten jak na złość nie nadchodził. Coraz bardziej sfrustrowany przymknął oczy, nie chcąc widzieć tych ciekawskich i potępiających spojrzeń.
Z westchnieniem zaczął rozmyślać o wydarzeniach, które miały miejsce poprzedniego dnia. Spuścił głowę, przypominając sobie, jak zaatakował potwora nogą od stołu. Chyba kompletnie mu odbiło! Jak mógł coś takiego zrobić? Skąd wziął odwagę, żeby rzucić się na to bydlę z kawałkiem drewna w ręce? Stwór miał ponad dwa metry, był obrzydliwy i przerażający, no, i nie pochodził z tego świata!