Otworzenie oczu jeszcze
nigdy nie było dla niego takim wielkim wysiłkiem. Nie chodziło tylko o to, że
jest pobity i zupełnie nie ma na to sił. To był tylko jeden powód. Drugim było
otulające go ciepło, które przegoniło widmo mrozu szalejącego na dworze.
Dopiero po jakimś
czasie po przebudzeniu Joe zdecydował się rozejrzeć. Był ciekawy, gdzie jest i
jak się tu znalazł. Nie pamiętał zbyt wiele z poprzedniego wieczoru. Z cichym
jękiem usiadł na łóżku i złapał się za głowę. Z wszystkich dolegliwości ból
głowy był chyba najgorszy.
Rudy z ciekawością
rozglądnął się po stosunkowo małym pokoju, zawalonym ciuchami, papierami i
książkami. Największe w tym pokoju było łóżko, na którym obecnie się znajdował.
Z lewej strony było duże okno, za którym widział kawałek płotu i drogę. W
pokoju blisko łóżka ktoś postawił małą farelkę, która zapewne miała podnieść
temperaturę. Meble były niemal niewidoczne przez wszędobylski burdel.