Chodzenie do szkoły
stało się ostatnio niezwykle uciążliwe, pomyślał Tom, stojąc przed wejściem.
Westchnął ciężko i warcząc coś cicho, wszedł do środka. Głupie wrażenie, że
wszyscy się na niego gapią nie opuszczało go nawet na chwilę, nawet jeśli tak
naprawdę nikt się nie patrzył.
Stanął pod klasą,
zastanawiając się gorączkowo, co powie Czarnemu, kiedy ten już się pojawi. Nie
miał pojęcia, chociaż główkował nad tym cały weekend. Na samą myśl o tej
rozmowie chciał uciekać tam, gdzie pieprz rośnie, a to zdarzało mu się baaardzo
rzadko.
– Hej.
– Hej.
– Coś ty taki
zwieszony dzisiaj, co? – spytał Alan.
Tom westchnął.
– Nie wyspałem się i
tyle.
– Nie wyspałeś się? –
spytał Alan z prawdziwym zdziwieniem. Tom wzruszył ramionami. Chłopak
uśmiechnął się porozumiewawczo. – Nie spałeś z jakiegoś konkretnego powodu?