sobota, 8 marca 2014

Epilog



– Joe! JOE! Ziemia do JOE!
– Och, zamknij się! Jestem zajęty!
Colin uniósł jedynie brew, patrząc na swojego chłopaka zakopanego w papierzyskach. Wszędzie walała się masa dziwnych słowników, z których on za cholerę nie potrafił skorzystać. Joe potrafił aż za dobrze.
– Co się tak wściekasz?
– Och, nie mam pojęcia jak przetłumaczyć ten cholerny idiom z angielskiego na portugalski. No nie da się! Po prostu się, kurwa, nie da!
Colin uśmiechnął się tylko do siebie. Gdy Joe powiedział mu, na jakie studia chce iść, przyjął to dość sceptycznie. Znaczy, pomysł był fajny, ale nie wyobrażał sobie Joe w takiej pracy. Ten chłopak powinien być jak najwięcej w ruchu, bo inaczej go nosiło. Teraz jednak, gdy widział kolejne książki tłumaczone przez niego na portugalski, angielski, niemiecki lub hiszpański, właściwie nie mógł sobie wyobrazić go w innym miejscu. Joe okazał się naprawdę dobry w tym, co robi, a uczenie się języków przychodziło mu niezwykle łatwo.

Hej:)

Obiecałam wam ostatnio, że do piątku na pewno coś wstawię. No i nie wstawiłam o.O
A więc doszłam do wniosku, że wstawię Wam dzisiaj co chcecie.
Do wyboru:
- Twarzą w twarz
- epilog Poskromić złośnika
- Bliźniacy
- one-shot slash
- one-shot twincest (o dziwo jakiś mam, nie jest to taki typowy twincest, coś bliżej tekstu "Pomocna dłoń").
Jeśli chcecie coś konkretnego, napiszcie w komentarzu. Myślę, że tak koło 21.00 wstawię to, co uzyska najwięcej głosów. Chyba że nie będziecie głosować, to sama coś wybiorę.
Pozdrawiam!

środa, 26 lutego 2014

Informacja

Witam.
Co prawda nie poprawiłam całego tekstu "Granic", ale i tak postanowiłam wstawić go w formie, jaką mam, więc można go już sobie pobrać, jeśli ktoś ma ochotę.

Chomikuj: http://chomikuj.pl/fankanime/Opowiadania/Moje/Slash/Granice
Wydaje.pl: http://wydaje.pl/e/granice

Z obu platform można to pobrać bez żadnych kosztów, oczywiście:).
Pozdrawiam!

piątek, 14 lutego 2014

11.Poskromić złośnika

– Znowu garnitur – marudził Joe, kiedy Colin z wprawą wiązał mu krawat.
– Chyba nie myślałeś, że na zakończenie roku pojedziesz w dresach, hm? Nie ruszaj się, bo nie mogę go dobrze zawiązać.
– Duszę się – warknął rudy.
– Wytrzymasz. To tylko kilka godzin… Gotowe.
Szatyn odsunął się lekko i podziwiał swoje dzieło. Nałożył na palce trochę żelu i z miną znawcy postawił chłopakowi krótką grzywkę lekko do góry, tak, że Joe wyglądał jeszcze lepiej niż zwyczajnie. Piegowata twarz rudzielca wykrzywiła się w wyrazie irytacji, ale chłopak nie zaprotestował.
– Szkoda, że nie mogę iść z tobą – mruknął Colin zawiedziony.
– Wystarczy, że moja matka tam będzie – westchnął Joe.
– No, dawaj buzi i możemy jechać.

wtorek, 11 lutego 2014

14.Twarzą w twarz



Kiedy Bill wysiadał z tramwaju i szedł do szkoły na początku grudnia, dokładniej w
Mikołajki, zdał sobie sprawę, że czas bardzo szybko mu poleciał, odkąd zaczął się kolegować z Tomem, Gustavem i Georgem. Jeszcze nigdy nie czuł się w szkole tak komfortowo.
Uśmiechnął się lekko do siebie, poprawiając torbę z książkami na ramieniu.
– Bill!
Obejrzał się i parsknął, kiedy zobaczył Gustava biegnącego w jego stronę i ślizgającego się na śniegu, który spadł w nocy, a w chwili obecnej zamienił się w ciemną, okropną chlapę.
– Cześć, Gustav – odparł, unosząc kpiąco brew, kiedy tuż przed nim kolega się poślizgnął i w ostatnie chwili złapał go za ramię, żeby utrzymać równowagę. – Spieszysz się gdzieś?
– Co powiesz na to, żeby dzisiaj trochę pograć u mnie? – spytał. – Bo Tom i Georg już się zgodzili, ale żaden nie mógł cię złapać.