– Joe! JOE! Ziemia do
JOE!
– Och, zamknij się!
Jestem zajęty!
Colin uniósł jedynie
brew, patrząc na swojego chłopaka zakopanego w papierzyskach. Wszędzie walała
się masa dziwnych słowników, z których on za cholerę nie potrafił skorzystać.
Joe potrafił aż za dobrze.
– Co się tak
wściekasz?
– Och, nie mam pojęcia
jak przetłumaczyć ten cholerny idiom z angielskiego na portugalski. No nie da
się! Po prostu się, kurwa, nie da!
Colin uśmiechnął się
tylko do siebie. Gdy Joe powiedział mu, na jakie studia chce iść, przyjął to
dość sceptycznie. Znaczy, pomysł był fajny, ale nie wyobrażał sobie Joe w
takiej pracy. Ten chłopak powinien być jak najwięcej w ruchu, bo inaczej go
nosiło. Teraz jednak, gdy widział kolejne książki tłumaczone przez niego na
portugalski, angielski, niemiecki lub hiszpański, właściwie nie mógł sobie
wyobrazić go w innym miejscu. Joe okazał się naprawdę dobry w tym, co robi, a
uczenie się języków przychodziło mu niezwykle łatwo.