niedziela, 16 marca 2014

~25~



Dwudziesty czwarty grudnia.
Wigilia.
Od przygody w Innym Świecie minął rok. To niesamowite, bo w końcu wiele w ich życiu się zmieniło. Studia, Kevin, demony, ciąża matki, nowe problemy…  Minęło już tyle czasu od ich sławnej wyprawy, a on miał wrażenie, jakby to było wczoraj. Wciąż czuł ten strach, że nie uda im się uwolnić z tamtego dziwnego wymiaru, że zostaną tam na zawsze zdani na łaskę i niełaskę potworów. Tymczasem minął już szmat czasu. Dawno się uwolnili, zaprzyjaźnili się z Kevinem, wspólnie mieszkali i studiowali. Gdyby nie irytująca obecność potworów, ich życie byłoby prawie idealne.

sobota, 8 marca 2014

~24~



Specjalnie dla Anonimka, przez którego omal nie dostałam zawału po powrocie do domu.

***

Huk zamykanych drzwi obudził obu Cogerów. Nieprzytomni patrzyli na Zakrzewskiego chodzącego po pokoju nerwowym krokiem. Wyciągnął torbę i wszystko z niej wysypał, by po chwili zacząć pakować niektóre rzeczy.
Bill dmuchnął na grzywkę i spojrzał na niego zdezorientowany.
-Wyjeżdżasz?- zapytał.
Kevin nie odpowiedział nawet nie zaszczycając go spojrzeniem. Szybko ruszył do łazienki, a potem wrócił z powrotem do pokoju niosąc w rękach swoje kosmetyki.
-Co się dzieje?
-Moja stara nie żyje- powiedział w końcu chłopak.- Muszę jechać.
-Co się stało?- spytał Tom szeroko otwierając oczy.

15.Twarzą w twarz



Czas to dziwne, właściwe niezbyt łatwe do zdefiniowania pojęcie. Ile znaczy czas? Jak się mówi, że jest go mało, to ile to tak naprawdę jest? Kilka minut? Godzin? Dni? Miesięcy? Lat?
Tom czuł, że ma mało czasu. Nie wiedział dlaczego, ale z każdym dniem zbliżało się coś, co na zawsze miało odmienić jego życie. Czuł to każdą komórką swego ciała i bał się tego, co może się zdarzyć. Bill też był jakiś nieswój, ale jego nie dotykało to aż w takim stopniu ja Toma. Co było najdziwniejsze, Dredziarz czuł, że owe zmiany będą dotyczyć właśnie Billa i bał się tego jak cholera.
Czuł, że go straci.
Nie wiedział, skąd mu się wzięło to dziwne przeczucie. Ono po prostu zagnieździło się w nim i nie dawało mu nawet przez chwilę o sobie zapomnieć. Postanowieniem Toma było walczyć z nieuchronnym, ale z drugiej strony, gdyby mu się nie udało, chciał mieć z Billem jak najwięcej wspomnień. A przede wszystkim chciał uprawiać z nim seks.

Epilog



– Joe! JOE! Ziemia do JOE!
– Och, zamknij się! Jestem zajęty!
Colin uniósł jedynie brew, patrząc na swojego chłopaka zakopanego w papierzyskach. Wszędzie walała się masa dziwnych słowników, z których on za cholerę nie potrafił skorzystać. Joe potrafił aż za dobrze.
– Co się tak wściekasz?
– Och, nie mam pojęcia jak przetłumaczyć ten cholerny idiom z angielskiego na portugalski. No nie da się! Po prostu się, kurwa, nie da!
Colin uśmiechnął się tylko do siebie. Gdy Joe powiedział mu, na jakie studia chce iść, przyjął to dość sceptycznie. Znaczy, pomysł był fajny, ale nie wyobrażał sobie Joe w takiej pracy. Ten chłopak powinien być jak najwięcej w ruchu, bo inaczej go nosiło. Teraz jednak, gdy widział kolejne książki tłumaczone przez niego na portugalski, angielski, niemiecki lub hiszpański, właściwie nie mógł sobie wyobrazić go w innym miejscu. Joe okazał się naprawdę dobry w tym, co robi, a uczenie się języków przychodziło mu niezwykle łatwo.

Hej:)

Obiecałam wam ostatnio, że do piątku na pewno coś wstawię. No i nie wstawiłam o.O
A więc doszłam do wniosku, że wstawię Wam dzisiaj co chcecie.
Do wyboru:
- Twarzą w twarz
- epilog Poskromić złośnika
- Bliźniacy
- one-shot slash
- one-shot twincest (o dziwo jakiś mam, nie jest to taki typowy twincest, coś bliżej tekstu "Pomocna dłoń").
Jeśli chcecie coś konkretnego, napiszcie w komentarzu. Myślę, że tak koło 21.00 wstawię to, co uzyska najwięcej głosów. Chyba że nie będziecie głosować, to sama coś wybiorę.
Pozdrawiam!