wtorek, 13 maja 2014

1.Światło w ciemności



Lotnisko w Seattle było ogromne. Tak z dziesięć razy większe niż te, z którego wystartował w Poznaniu. I bardziej nowoczesne.
Nigdy wcześniej nie leciał samolotem, więc początkowo trochę się bał. Nie wiedział, co gdzie trzeba zrobić i tak dalej, na szczęście podróż minęła mu bez większych przygód.
Właściwie nie wiedział, jak do tego wszystkiego doszło. Jednego dnia wyszedł ze szpitala, a drugiego już leciał do Stanów. Gdy wrócił do domu, matka miała już dla niego bilet i wizę. Długo rozmawiali o tym, co się stało. Na początku przestraszył się, że też chce go opuścić tak jak wszyscy inni. Potem jednak zrozumiał, że ona naprawdę się o niego bała.

niedziela, 11 maja 2014

~27~



Leżąc na łóżku i próbując nie spaść na podłogę zastanawiał się, jak to w końcu będzie. Czy chciał umrzeć?
Co za głupie pytanie! Nie chciał. Jakiekolwiek nie byłoby jego życie, ile by nie narzekał na wstawanie o wczesnej porze i Kevina, nie chciał umierać. Przeklinał każdą chwilę w swoim życiu, w której pragnął zasnąć i już się nie obudzić. Nie mógł uwierzyć, że jego losy tak się potoczyły, że został poddany tak ciężkiej próbie. Nie rozumiał, dlaczego spotkało to właśnie jego, dlaczego Bóg go testuje i chce pozbawić życia, skoro jeszcze praktycznie nie zaczął z niego korzystać. Tak bardzo pragnął przetrwać ten okres, jakoś uporać się z demonami i wrócić do swojej szarej codzienności. W takiej chwili jak ta był skłonny przysiąc wszystko, byleby tylko dostać od losu drugą szansę.

piątek, 9 maja 2014

Nagron



Niewolnik to nie człowiek. Wielu – o ile nie wszyscy – Rzymian wychodziło z tego założenia, nawet jeśli w domu było dwa razy więcej niewolników niż ich panów. Mimo liczebnej przewagi niewolnicy nie mieli odwagi sprzeciwić się swemu ciemiężcy, ponieważ nie byli to ludzie zdolni do walki, a już na pewno nie pełni nadziei. Nikt nie chciał zginąć, więc niemal nikt się nie sprzeciwiał.
Nasir nigdy się nie buntował. Dorastał jako niewolnik i przyzwyczaił do warunków, w jakich kazano mu żyć. Jego uroda sprawiła, że stał się osobistym niewolnikiem pana. Miał w domu wysoką pozycję i szacunek innych zniewolonych. Oczywiście, z tym tytułem wiązały się obowiązki, które nie były zbyt przyjemne, ale prowadził życie, o jakim wielu niewolników mogło tylko pomarzyć, więc nie narzekał. Zdawał sobie sprawę, że nigdy nie uwolni się z niewoli i nawet tego nie chciał. Jego życie nawet mu się podobało.

niedziela, 4 maja 2014

~26~



Bycie w związku z Anitą Mrozowską przysparzało Kevinowi więcej zmartwień, niż mógłby przypuszczać. Przede wszystkim stał się celem kolegi Michała, niejakiego Patryka, z którym dziewczyna zerwała. Mrozowski również nie był zachwycony z obrotu sytuacji i ciągle próbował mu dokuczyć, a co za tym szło, Zakrzewski miał na karku wszystkich jego kolegów. W dodatku powłóczyste spojrzenia innych dziewczyn zmieniły się na zawiedzione i rozżalone, co wprawiało Kevina w prawdziwe zdziwienie. Nie miał pojęcia, o co tym ludziom w ogóle chodzi.
Ataki demonów ustały. Nie wiedział, dlaczego, ale od świąt nie widział żadnych krwawych napisów, nie miał koszmarów i wszystko było tak, jak wcześniej. Mógł dzięki temu odetchnąć z ulgą i wreszcie zaczął się wysypiać. Ku jego zadowoleniu, blizny powoli znikały i były już słabo widoczne. Wyglądało na to, że wszystko idzie ku lepszemu.

piątek, 2 maja 2014

Prolog




– Jak on się czuje?
Lekarz spojrzał na kobietę stojącą przed sobą. Zdawał sobie sprawę, o kogo pyta, nie wiedział jednak, jak delikatnie przekazać jej to, co musi wiedzieć i jednocześnie się nie załamać. Miał już naprawdę wielu pacjentów w różnym stanie fizycznym i psychicznym. Czasami ludzie tracili kończyny lub inne części ciała i wyglądało to makabrycznie. Przyzwyczaił się do tego. Ale jej dzieciaka było mu po prostu żal, bo jego historia wydawała mu się po prostu smutna.
– Pani syn miał wiele szczęścia – powiedział w miarę spokojnie. Chciał jakoś zdystansować się do całej sprawy, ale tym razem jakoś nie potrafił. Przed oczami ciągle miał obraz nastolatka, który wręcz zmasakrowany w pewnych miejscach trafił do nich kilka godzin temu.