piątek, 13 czerwca 2014

~32~



Bill nie pamiętał, kiedy tak bardzo cieszył się zwykłym wyjściem z domu. Odkąd pojawiły się demony, nigdzie nie mogli się ruszyć w obawie, że jakieś monstrum rozerwie ich na strzępy. Co prawda dom nie zapewniał im bezpieczeństwa, ale mimo wszystko woleli pozostać w zamkniętym pomieszczeniu niż łazić samotnie po mieści.
Od wyjazdu Kevina minęły już trzy tygodnie, a on i Tom w ogóle nie mogli sobie znaleźć miejsca. Bez Kevina było po prostu nudno i Bill nie mógł uwierzyć, że Tom tak strasznie za nim tęskni. Oczywiście, nigdy by się do tego nie przyznał, ale było to widać po jego zachowaniu.
- Tom, wychodzę! – powiedział, zakładając buty.
- Gdzie idziesz? – spytał blondyn, stając w drzwiach kuchni.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

4.Światło w ciemności



Kurwa, pomyślał Tomek ze złością, kiedy dziewczyna, którą chciał narysować, nagle wstała i odeszła. Przyglądał się jej tylko przez kilka sekund, więc nie miał okazji zapamiętać wszystkich szczegółów, żeby poprawnie ją narysować.
Zamknął ze złością szkicownik i wsadził go do torby. Tego dnia już raczej nic nie narysuje.
Tyler wciąż mu nie odpisał. Minęły już całe trzy dni, odkąd Tomek dał mu materiały i był przekonany, że chłopak spokojnie mógł się tego nauczyć. Tymczasem od wczoraj Tyler milczał. Może nie chciał się już uczyć polskiego i nie wiedział, jak mu to powiedzieć? Tomek brał pod uwagę wszystkie opcje, bo w sumie nie znał Tylera zbyt dobrze i nie wiedział, czego może się po nim spodziewać.
Bastian i Zack trzymali się na dystans. W przypadku Zacka było to oczywiste i Tomek właściwie nie wiedział, czemu o nim pomyślał, skoro Zack go zwyczajnie olewał. Bastian na początku wyglądał, jakby kompletnie nie zamierzał się od niego odczepić, ale chyba się zniechęcił, bo ani razu nie zaczepił już Tomka. Obserwował go, ale nie podchodził, nie robił głupich min. Zupełnie jakby się nigdy nie poznali.

środa, 4 czerwca 2014

~31~



Wychodząc ze szpitala Bill natknął się na Magdę. Rozmawiała ze swoim ojcem na parkingu tłumacząc mu coś zawzięcie. Oboje palili, co go trochę zdziwiło. Sam ustrzegł się przed tym nałogiem bez zbędnych problemów, chociaż w liceum wiele razy miał ochotę się zbuntować i sobie zapalił. Nie robił tego, bo bał się wpaść w nałóg.
-Um… Cześć- powiedział mijając ich.
-Bill!- ucieszyła się dziewczyna. Szybko wyrzuciła papierosa, pożegnała się z ojcem i podbiegła do niego.- Cześć! Co u ciebie?
-Dobrze. Właśnie wracam od Toma. A u ciebie?
-Jest ok. Mam dzisiaj odwołane wykłady i przyszłam do taty. Miałam nadzieję, że się na ciebie natknę. Jak cię czuje twój brat?
-Jest trochę zamroczony i narzeka, że boli go głowa.
-Wstrząs mózgu robi swoje.

sobota, 31 maja 2014

3.Światło w ciemności



– Tomek! Hej!
Blondyn westchnął, słysząc jak ktoś nawołuje jego imię. Nie wiedział, dlaczego wszyscy się do niego przyczepili jak rzep, ale miał tego trochę dosyć. Każde tego typu spotkanie kończyło się dla niego mini zawałem. Dlaczego nie mogli po prostu zostawić go w spokoju?
Wziął głęboki oddech i odwrócił się w stronę osoby, która go wołała. Zdziwił się, bo początkowo jej nie skojarzył. Dopiero po chwili zorientował się, że to młodszy brat Zacka, Tyler Warrow. Chłopak stał po drugiej stronie drogi, czekając aż światło zmieni się na zielone. Gdy tak się stało, niemal w podskokach do niego podbiegł.
– Cześć – powiedział blondyn.
– No, siema! Nie sądziłem, że cię jeszcze spotkam.
– No, ja też. – Tomek uśmiechnął się lekko. Tyler nie stanowił dla niego zagrożenia, mógł być spokojny.

czwartek, 29 maja 2014

~30~



Miał problemy z otworzeniem oczu i dobrze wiedział, że wcale nie chodziło tu o lenistwo. Był dziwnie zamroczony i w dodatku było mu trochę niewygodnie. Lubił się rozłożyć na łóżku, a tu ułożono go, jakby mieli go zmierzyć do trumny.
Westchnął głęboko i uchylił lekko ciężkie powieki. Już kiedyś znalazł się w takiej sytuacji, wtedy jednak płacz Billa w mgnieniu oka postawił go na nogi. Pamiętał, że po przygodzie w Innym Świecie obudził się i zobaczył, jak troje ludzi próbuje unieruchomić wrzeszczącego i wyrywającego się Billa. Tym razem jednak był sam i nie miał takiej motywacji.
Oddychając ciężko uniósł się delikatnie na łokciu i rozejrzał po pomieszczeniu. Wszystko było zupełnie białe i przestronne.
Przez chwilę myślał, że umarł, lecz szybko odrzucił od siebie tę myśl. Gdyby zginął, z pewnością by go tak nie bolało. Opadł na poduszki dochodząc do wniosku, że nie ma sensu na darmo tracić siły. Był ciekawy, co mu tak właściwie dolega i czemu, do cholery, tak strasznie boli go głowa?!