Bill nie pamiętał, kiedy tak bardzo cieszył się zwykłym
wyjściem z domu. Odkąd pojawiły się demony, nigdzie nie mogli się ruszyć w
obawie, że jakieś monstrum rozerwie ich na strzępy. Co prawda dom nie zapewniał
im bezpieczeństwa, ale mimo wszystko woleli pozostać w zamkniętym pomieszczeniu
niż łazić samotnie po mieści.
Od wyjazdu Kevina minęły już trzy tygodnie, a on i Tom w
ogóle nie mogli sobie znaleźć miejsca. Bez Kevina było po prostu nudno i Bill
nie mógł uwierzyć, że Tom tak strasznie za nim tęskni. Oczywiście, nigdy by się
do tego nie przyznał, ale było to widać po jego zachowaniu.
- Tom, wychodzę! – powiedział, zakładając buty.
- Gdzie idziesz? – spytał blondyn, stając w drzwiach kuchni.