Jak ja dałem się na to namówić,
zastanawiał się Tomek.
Dreptał posłusznie za Tylerem, który
pośpiewywał sobie cicho pod nosem i tanecznym – albo pijanym, ciężko było
odróżnić – krokiem dziarsko przemierzał chodnik.
Tomek już cale dwa tygodnie wcześniej wyszedł
ze szpitala i teraz czuł się naprawdę dobrze. Tyler jakoś zdołał go namówić na
imprezę i wylądowali na domówce u jakiejś kompletnie nieznanej dziewczyny.
Napili się za darmo, najedli i poszli.
Chłopak coraz częściej zaczął ulatniać
się z domu. Pomijając już to, że na karku ciągle siedziała im Lilith, to Kacper
był okropnie podminowany. Tomek miał wrażenie, że każda jedna pierdoła jest w
stanie wyprowadzić go z równowagi, wolał więc schodzić mu z drogi jak się tylko
da.
Nie spodziewał się jednak, że Tyler aż
tak się napruje. Tomek wciąż miał mieszane uczucia co do wychodzenia z Tylerem
na imprezy. Miał głupie wrażenie, że Zack nie jest tym zachwycony, ale cóż… Na
razie nie narzekał.