… półtora roku później,
Portugalia
– Tata, pić.
– Em, już. Buduj dalej.
Kacper podniósł się z piasku i podszedł do swojego leżaka,
przy którym stała jego torba. Wyciągnął z niej picie dla małego, po czym zapiął
ją z powrotem i usiadł na piasku w cieniu parasola obok Samuela. Odkręcił mu
butelkę i podał. Samuel napił się łapczywie. Najwyraźniej upał też dawał mu się
we znaki, nawet jeśli Kacper dbał, aby mały nie wychodził zbyt często na mocne
słońce.
Mały oddał mu butelkę i wrócił do budowania. Kacper siedział
po turecku po drugiej stronie zamku i pomagał mu zbudować jedną z czterech
wieży, które miała mieć forteca Samuela.
– Poczekaj, tatuś ci przyniesie więcej wody z morza, okej?
Będzie ci łatwiej budować.
Samuel skinął głową, podając mu swoje wiadereczko.