sobota, 31 sierpnia 2013

29.Granice



Sebastian
Kaleka.
Gdyby ktoś mnie tak nazwał, nawet nie mógłbym się na niego obrazić, a co dopiero pięściami udowodnić, że nią nie jestem.
Potłuczone i pęknięte żebra to jeden z najgorszych bólów, jakie mogą się człowiekowi przytrafić.  I jedne na bardziej upierdliwych.
Bardzo mało było rzeczy, które mogłem zrobić sam. Spać mogłem tylko na wznak i praktycznie nie mogłem wykonać najmniejszego ruchu bez potwornego ukłucia bólu, przez co poruszałem się po domu jak robot. Całe szczęście, że chociaż do łazienki mogłem chodzić bez asystenta, chociaż przy każdej kąpieli musiał mi pomagać Robin. Pomagał mi się rozbierać i umyć plecy oraz te niższe partie ciała, do których nie mogłem się schylić. Uczenie w tym stanie odpadało

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

~14~



Tom był już mocno zmęczony szarpaniną z Kevinem, ale nie miał zamiaru się poddawać. Nie z takimi dawał sobie radę!
-Zabiję cię!- powiedział szatyn przygwożdżając go do podłogi i unosząc do góry zaciśniętą pięść.
-W ogóle nie umiesz się bawić!- wykrzyknął Tom parując cios i próbując się uwolnić.
-Bawię się doskonale!
-Jasne!
Blondyn jednym zwinnym ruchem powalił Kevina na podłogę i teraz to on miał przewagę. Już chciał go uderzyć, kiedy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Cholera, to pewnie ta dupa!- mruknął Zakrzewski przestając szarpać Toma za ubranie.
-Dupa?- zdziwił się Coger wstając z brata.

sobota, 24 sierpnia 2013

28.Granice



Robin
Patrzyłem jak zahipnotyzowany w pistolet wymierzony w moją głowę i nie byłem w stanie oderwać od niego wzroku. Siedziałem jak sparaliżowany, kiedy mężczyzna sprawnie zakuł Sebastianowi ręce w kajdanki i posadził go na krześle, a mnie szarpnął za ciuchy i powalił na podłogę. Sebastian szarpał się, warcząc, ale nie był w stanie się uwolnić. Nie protestował, kiedy go unieruchamiano, bo pistolet wciąż wymierzony był w moją głową. Obaj nie mieliśmy wątpliwości, że ten obłąkaniec nas pozabija, jeśli spróbujemy jakichś sztuczek, a przynajmniej ja nie miałem najmniejszych wątpliwości.
Takie rzeczy się nie zdarzają, myślałem gorączkowo, drżąc ze strachu. Takie rzeczy dzieją się tylko w filmach! Nie w realnym życiu.
Nie w moim życiu.
– To jak? – spytał mężczyzna, przekręcając lekko rękę z pistoletem.
Przełknąłem ciężko ślinę.
– J–ja naprawdę nie wiem.

sobota, 17 sierpnia 2013

27.Granice



Robin
Bałem się spotkania z Philem. Stałem pod klasą i miałem ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie. Nie miałem pojęcia, jak się zachować w jego obecności. To niby on zaczął, ale i tak czułem się głupio.
Nie wiedziałem, czemu to zrobił. Nie byłem taki głupi, żeby myśleć, że nagle odkrył w sobie wielkie pokłady miłości do mnie. Zresztą, nie zerwał z Lucy, a to świadczyło tylko o jednym – nie traktował tego poważnie. W związku z tymi przemyśleniami zaczęło mi się nasuwać na myśl coś innego.
Czy ludzie zakochani nie mają klapek na oczach i nie zdają sobie sprawy z tego, że ich ukochany/a robią ich zwyczajnie w chuja? Czy ja naprawdę go kochałem, skoro myślałem wyraźnie mózgiem, a nie fiutem i dochodziłem do wniosku, że Phil zwyczajnie sobie ze mną pogrywa? Czy w chwili, kiedy zaczął mnie całować, nie powinienem jak dziwka rozłożyć przed nim nóg, a potem zwyczajnie dać się przelecieć?

czwartek, 15 sierpnia 2013

~13~



Żaden z chłopaków nie miał ochoty iść na wykłady ani ćwiczenia, ale nie chcieli też bez potrzeby opuszczać zajęć. Tom chyba najbardziej narzekał i wkurzało go, że nawet Kevin siedzi cicho przy śniadaniu. Chciał się z kimś pokłócić. Był nabuzowany i nie wiedział, co ma z tym zrobić. Te całe potwory zaczynały go poważnie wkurzać. I przerażać. Chyba nigdy nie zapomni widoku Billa ledwo wyciągniętego z basenu. Gdyby coś mu się stało… Nawet nie chciał o tym myśleć.
Zjadł płatki ignorując przy tym swoich braci, a potem wziął się za chleb z masłem orzechowym. Kevin już wiedział, że talerz płatków to dla niego za mało i przygotowywał mu dodatkowo kanapki. Blondyn był w lekkim szoku, bo  Zakrzewski bardzo szybko poznał ich wszystkie przyzwyczajenia wyłapując ich upodobania ze zwykłych, głupkowatych tekstów czy bezsensownych rozmów. Trzeba było mu oddać sprawiedliwość, bo zdecydowanie sprawdzał się w roli kuchcika. Śniadania, choć proste, były bardzo smaczne.