piątek, 10 lutego 2017

15.Spotkanie

Nazywanie Dereka swoim chłopakiem było cudowne. Wplatał to wszędzie gdzie mógł w rozmowie ze Scottem, nie mogąc się nacieszyć samym brzmieniem tych dwóch wyrazów. „Mój chłopak”. Nie chodziło nawet o fakt, że wreszcie kogoś miał. Chodziło o to, że miał Dereka. Ze wszystkich ludzi akurat jego. To było nie do pomyślenia. Nawet Lydia Martin nie mogła się z nim równać, a kochał się w niej całymi latami.
Allison nie było. Zdarzało jej się czasami nie przychodzić do szkoły. Ojciec pozwalał jej, bo o ile śmierć Gerarda nie była żadnym ciosem, o tyle śmierć matki nią wstrząsnęła. To, jak wielki udział miała jej matka w całym zamieszaniu, nie miało znaczenia. Allison tęskniła za mamą, nawet jeśli nie były specjalnie blisko. Stiles nie dziwił się, że czasami wolała zostać w domu i pobyć trochę sama. Nie było mu szkoda Viktorii ani żadnego z łowców, którzy zginęli podczas starcia z wilkołakami. Dostali to, na co sobie zasłużyli. Jeśli było mu żal Viktorii Argent to tylko ze względu na Allison.

Po szkole Scott szedł do niej, żeby spędzić z nią trochę czasu, a Stiles…
Po Stilesa przyjechał Derek. Miał już swój telefon i w ogóle, więc mogli ze sobą esemesować jak Stiles był w szkole i umawiać się na spotkania, jeśli dogadanie szczegółów nie było możliwe podczas ich spotkania.
Tego dnia, gdy Stiles wyszedł przed szkołę, czekało na niego zaparkowane piękne, czarne Camaro, o które stał oparty Derek. Miał na sobie ciemne dżinsy z dziurami na kolanach i przetarte na udach, ciemny podkoszulek i narzuconą na niego skurzaną kurtkę. Na policzkach zauważalne były zaczątki zarostu i wyglądał niezwykle seksownie, tylko opierając się o samochód i tak sobie… czekając.
Dziewczyny pożerały go wzrokiem.
Stiles nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu, który mimowolnie pojawił się na jego ustach. Zbiegł po schodach i podszedł do bruneta cały w skowronkach.
– Hej – przywitał się z szerokim i trochę nieśmiałym uśmiechem. Na chwilę zaparło mu dech.
Derek uśmiechnął się lekko. Stiles wychylił się i pocałował go w usta.
– Długo czekałeś? – zapytał, odsuwając się odrobinę.
– Nie, dopiero przyjechałem. – Wilkołak skinął na samochód, obracając klucze w palcach. – Wskakuj.
Stiles odsunął się lekko i spojrzał na samochód.
– Skąd wziąłeś takie cacko? – zapytał, otwierając drzwi i zajmując miejsce pasażera. Jego auto ciągle stało w jakimś warsztacie z dziurami od kul, więc chwilowo musiał polegać na innych. Derek obiecał, że go odbierze ze szkoły i będą mogli spędzić trochę czasu razem.
Szeptom na szkolnym parkingu nie było końca.
– Miałem je przez cały czas. Stało zaparkowane w garażu Petera.
Stiles pokręcił głową.
– Jesteście pełni niespodzianek – stwierdził.
Derek tylko wzruszył ramionami, wyjeżdżając ze szkolnego parkingu.
– Jak tam Cecyl? – spytał.
Cecyl był tym łowcą, którego przemieniono w wilkołaka i który odmówił odebrania sobie z tego powodu życia. Podczas gdy wataha toczyła bój z łowcami, Cecyl został niedaleko domu Hale’ów, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Peter nie chciał go w swoim stadzie, to było oczywiste, ale koniec końców pozwolił mu zamieszać z resztą. Prawdopodobnie skłonił go do tego Chris Argent, który poręczył za Cecyla. To był w końcu jego człowiek. W każdym razie, Cecyl stał się oficjalnie częścią watahy, nawet jeśli reszta go unikała. Z jakiegoś powodu mężczyzna zaskakująco lubił irytować Corę. Derek podejrzewał, że jego siostra mu się po prostu podobała, ale Stiles nie był tego taki pewny. Jasne, Cora była ładna, ale jakoś nie wyobrażał sobie, że ktoś mógłby ją lubić w ten sposób – była zbyt brutalna jak na jego gust.
Derek parsknął.
– Peter lubi go trenować. Rzucanie mu się do gardła sprawia mu zaskakująco dużo przyjemności – powiedział. – Wczoraj Cora zepchnęła go ze schodów po tym, jak skomentował jej sposób mówienia. Złamał sobie rękę i nos.
Stiles pokręcił głową.
– Twoja siostra jest przerażająca.
– Sam się o to prosił – bronił ją Derek.
– Może, ale i tak jest przerażająca.
Zajechali do lasu. Derek zatrzymał Camaro na poboczu i wysiedli z samochodu.
– Na pewno ci to nie przeszkadza? – spytał Derek, zdejmując swoją kurtkę.
– Na pewno – potwierdził Stiles. – Dam ci znać, jeśli się znudzę, okej?
– Okej.
Derek rozebrał się i wrzucił swoje ciuchy na tylne siedzenie samochodu, po czym przeciągnął się i przemienił w wilka. Stiles potarmosił go za uszami i razem weszli do lasu. Derek chodził i niuchał co jakiś czas, prowadząc go w tylko sobie znanym kierunku. Stiles podążał za nim wiedząc, że nic mu z Derekiem nie grozi i że na pewno się nie zgubią.
Wilk podszedł do niego i trącił go nosem w bok. Zawarczał krótko, po czym spojrzał na niego z przekrzywioną głową. Stiles przypomniał sobie o ich rozmowie nad jeziorem.
– Mam uciekać?
Wilk skinął zadowolony.
– Okej, ale musisz chwilę odczekać, zanim zaczniesz mnie ścigać, dobra?
Wilk tylko prychnął i wywrócił oczami, jakby to było oczywiste. Stiles zaśmiał się, ciągnąc go krótko za ucho, po czym obrócił się na pięcie i zaczął biec.
Nie wiedział, ile czasu mu to zajęło, ale starał się poruszać szybko i sprawnie. I nie potykać się na każdej jednej rzeczy, na której można i nie można się potknąć. Wydawało mu się, że biegnie całkiem długo i całkiem się już zapocił, kiedy coś nagle zwaliło mu się na plecy, przygniatając go do ściółki. Jęknął cicho, ledwo dając radę wyhamować i nie uderzyć głową w ziemię.
– Ugh, totalnie musimy nad tym popracować – mruknął, obracając się na plecy i oddychając ciężko. Derek polizał go entuzjastycznie po twarzy, wyraźnie zadowolony z pościgu. – Ej, fuj! – bronił się Stiles, próbując odepchnąć od siebie jego głowę, ale Derek nie odpuszczał. Wariat jeden. Dopiero po dłuższej chwili odsunął się. Merdał leniwie ogonem. – Chcesz jeszcze raz?
Derek skinął.
Stiles nie miał pojęcia, ile czasu zajęła im ta zabawa, ale gdy skończyli wyglądał, jakby stado wilków przeciągnęło go po mokrej trawie za kostki.
Jeszcze nigdy nie czuł się tak wspaniale.
Nie przejmując się stanem swoich ubrań, podążył za wilkiem. Derek doprowadził go do jeziora, gdzie Stiles mógł trochę doprowadzić się do porządku. Wilk chłeptał spokojnie wodę, najwyraźniej spragniony. Stiles nie mógł się nadziwić temu, jak pięknym był zwierzęciem.
Gdy skończyli, Derek wsunął mu głowę między nogi przeszedł pod nim aż na wysokość łopatek, po czym wyprostował się tak, że Stiles po chwili siedział na jego grzbiecie. Nastolatek złapał go mocno za futro, zaskoczony. Miał nadzieję, że nie sprawia mu w ten sposób bólu.
– O, rany, ale super! – powiedział, kiedy Derek zaczął iść z powrotem w las. Na początku szedł ostrożnie, pozwalając Stilesowi przyzwyczaić się do tego, w jaki sposób poruszało się jego ciało. Po dłuższej chwili przyspieszył, aż w końcu niemal biegł przed siebie ze Stilesem przyczepionym do jego grzbietu.
Nastolatek śmiał się głośno, nie mogąc w to uwierzyć. Nigdy by się nie spodziewał, że to może być takie super. Czuł mięśnie poruszające się pod jego udami przylgniętymi do boków wilka i nie wierzył, że to się rzeczywiście dzieje. O tego typu przeżyciach większość ludzi mogła tylko pomarzyć, no bo ilu ludzi na świecie miało okazję zaliczyć taką przejażdżkę? Było niesamowicie!
No, do czasu, kiedy Stiles dostał gałęzią w czoło, stracił równowagę i runął na ziemię.
– Och, stary! – jęknął, łapiąc się za bolący bok. – Nad tym też musimy popracować. – Derek pisnął, trącając go nosem. – Nic mi nie jest. Łamaga ze mnie i tyle. Ouch! – Stiles potarł swój bok i odetchnął. – Daleko jeszcze do samochodu? – spytał. Nie miał pojęcia, gdzie są.
Derek pokręcił przecząco głową.
– Okej, może resztę drogi przejdę sam – stwierdził nastolatek.
Derek położył uszy po sobie. Wyglądał, jak zbity pies. Stiles zaśmiał się i poczochrał go.
– Hej, spokojnie, nic się nie stało. Ta gałąź wzięła mnie z zaskoczenia. Musisz się do tego przyzwyczaić. Od zawsze miałem problemy z koordynacją.
Wilk otworzył usta i wyglądał, jakby się uśmiechał. I pewnie właśnie to robił. Stiles wywrócił oczami.
Gdy wrócili do samochodu, Derek otrzepał swoje futro ile mógł i zmienił się z powrotem w człowieka. Stiles odwrócił wzrok, nie chcąc go podglądać nagiego, kiedy ten się ubierał.
– W porządku? – spytał wilkołak, poprawiając swoją koszulkę. Złapał Stilesa za rękę i zmarszczył brwi. Nastolatek ze zdumieniem poczuł, że ból znika, a żyły Dereka zabarwiają się na czarno na krótką chwilę.
– O mój boże, co ty właśnie…?
 – Przejąłem twój ból – powiedział spokojnie Derek. Sięgnął do czubka głowy Stilesa i wyciągnął z jego włosów kilka liści.
– Umiesz zrobić coś takiego? – zdziwił się.
– Mhm. To chyba efekt uboczny tego, jak szybko się leczymy. Mogę zabrać twój ból, ale nie umiem przyspieszyć procesu leczenia.
– To w takim razie jakim cudem moje rany zagoiły się tak szybko? Mam na myśli te po kulach, kiedy pierwszy raz do was trafiłem.
– Dostałeś do wypicia trochę mojej krwi – wyjaśnił Derek, opierając się o maskę samochodu. – Jesteś moim partnerem, więc… z jakiegoś powodu zadziałało. To stara magia. Tak stara, że nikt już nawet nie zadaje pytań. Przyjęło się, że tak jest i już.
– Wow. Im więcej się o was dowiaduję, tym bardziej dochodzi do mnie, jak mało o was wiem.
– Nauczysz się – stwierdził spokojnie Derek. Chciał coś jeszcze dodać, ale przeszkodziło mu głośne burczenie w brzuchu Stilesa. Zaśmiał się cicho i spytał: – Chcesz pojechać coś zjeść?
– Egh, możemy.
Wsiedli do samochodu. Derek wsunął klucze w stacyjkę, ale Stiles pochylił się do niego i pocałował go w usta. Derek oddał pocałunek od razu, bez najmniejszego wahania.
– Myślałem, że chcesz jeść – powiedział w jego usta, muskając je lekko.
– Poczekam – odparł Stiles. Całowanie się było o wiele lepsze niż jedzenie, no nie? Chciał się nacieszyć Derekiem, skoro wreszcie miał taką możliwość.
– Na pewno? – upewnił się wilkołak.
– Mhm… – wymamrotał tylko Stiles. Klęknął na siedzeniu, żeby było mu łatwiej dosięgnąć Dereka.
– Poczekaj… – Derek odchylił głowę i odsunął siedzenie bardziej do tyłu, robiąc mu więcej miejsca. Złapał go za biodra i pomógł mu wdrapać się na swoje kolana. – Tak lepiej, hmm? – spytał Derek, przesuwając dłońmi po jego udach.
Stiles z wrażenia omal nie doszedł. Siedział okrakiem na kolanach Dereka i totalnie obściskiwali się w jego czaderskim samochodzie. To było jak najlepszy mokry sen.
Objął go za szyję i wrócił od całowania. Jego ręce błądziły po ramionach bruneta, po jego bicepsach i torsie. Już nie raz widział, że Derek jest wspaniale zbudowany. Gdy przesunął dłonie na jego twarz, poczuł pod palcami delikatne kłucie zarostu i mimowolnie się uśmiechnął.
Derek na początku starał się nie dotykać żadnych bardziej kontrowersyjnych rejonów ciała Stilesa. Wsunął mu dłonie pod koszulkę i gładził jego plecy, pomrukując w jego usta. Dopiero po dłuższej chwili ostrożnie przeniósł dłonie na jego tyłek.
– Okej? – spytał cicho, przerywając na chwilę pocałunek.
– Totalnie okej – odparł Stiles z szerokim uśmiechem. Derek uśmiechnął się lekko, całując go po szczęce i szyi i robiąc mu tam malinkę. Stiles westchnął cicho. Już dawno zrobił się kompletnie twardy. Wiedział, że Derek mógł to wyczuć i że też był podniecony, ale żaden z nich nie próbował posunąć się dalej. Stiles chciał, ale był to w sumie pierwszy raz, kiedy spędzili tyle czasu razem, no i sam nie był pewny, na ile był gotowy w tym momencie. Chciał spróbować z Derekiem wszystkiego, ale do niedawna jeszcze nawet nikt go nie złapał za tyłek. Wolał poczekać jeszcze trochę na jakieś konkretniejsze akcje.
Ale ręce Dereka na jego tyłku były super.
 Przyssał się znowu do warg wilkołaka, wsuwając mu język do ust.
Drzwi od strony kierowcy otworzyły się nagle. Nim Stiles połapał się w sytuacji, już wywlekano go z samochodu za ramię.
– Co ty, do cholery, wyprawiasz? – spytał John, patrząc na syna z mieszaniną niedowierzania i złości. Zmarszczył brwi, patrząc na jego brudne ubranie. – I coś ty zrobił ze swoimi ciuchami? Czołgałeś się przez las?
– Eee…
Derek wysiadł z samochodu i spojrzał na ojca Stilesa. W jego oczach widać było przerażenie.
– Uhm… Szeryf Stilinski… Dzień dobry – powiedział niepewnie.
John wbił w niego przeszywające spojrzenie i spytał ostro:
– Pan Hale. Mogę wiedzieć, co robił pan na tym pustkowiu z moim niepełnoletnim synem?
– Tato, daj spokój, za niecałe dwa miesiące… – zaczął Stiles, ale John szybko go uciszył. Cała jego uwaga skupiona była na Dereku.
Brunet wyglądał, jakby zaraz miał zmienić się w wilka i uciec w popłochu w las.
– Uhm, my tylko… – jąkał się, nie wiedząc, co powiedzieć.
– Jezu, nie tak chciałem ci go przedstawić! – wtrącił Stiles. Nie zamierzał stać obok i pozwolić ojcu maltretować swojego chłopaka. – Tato, to Derek Hale. Mój chłopak. Derek, mój tata. Poznajcie się.
John kompletnie go zignorował. Stiles jęknął, stając obok Dereka i próbując jakoś zaznaczyć swoją obecność, ale jego tata dobrze go znał i wiedział, jak go zignorować, gdy mu na tym zależało.
– Uprawiasz seks z moim synem? – spytał John bez ogródek.
– O mój boże! – Stiles wyrzucił ręce w górę, nie mogąc w to uwierzyć. Jego ojciec już do reszty oszalał?!
Spanikowany Derek pokręcił przecząco głową, wyraźnie blady. Gdyby nie to, jak bardzo żenująca była ta sytuacja, Stiles by się z niego śmiał. Taki silny i groźny wilkołak po minucie rozmowy z jego ojcem zamienił się w bezbronnego szczeniaczka.
John spojrzał na niego podejrzliwie.
– Stiles, do samochodu – polecił. Nastolatek westchnął i chciał wsiąść do Camaro, ale ojciec złapał go za koszulkę na plecach i zatrzymał. – Do mojego samochodu – uściślił.
– Ale tato!
– Żadnego „ale” – uciął szeryf. – Pogadamy sobie o tym w domu.
Stiles chciał dalej protestować, ale westchnął tylko ciężko i z nietęgą miną poszedł do samochodu ojca. Rzucił Derekowi przepraszające spojrzenie. Chciał podsłuchać, co jego tata ma zamiar mu jeszcze powiedzieć, ale rozmowa była za cicha, żeby coś usłyszeć.
Wsiadł do samochodu i splótł ręce na piersi naburmuszony. A szło im tak dobrze! Pierwsza pseudo–randka i skończyła się fatalnie. Stiles nawet nie chciał myśleć o tym, co czeka go po powrocie do domu. Pogadankę na temat zabezpieczania się podczas stosunku miał murowaną.
Dopiero na samym końcu przyszło mu do głowy, że ojciec go nakrył z innym chłopakiem, co też mogło być dla niego trochę szokujące.
John po chwili podszedł do samochodu i zajął miejsce kierowcy. Spojrzał na syna.
– Stiles.
Stiles spojrzał na niego.
– Tato.
– Stiles.
– Tato.
John westchnął i uniósł brwi.
– Derek Hale?
Stiles rozłożył ręce.
– Derek Hale – potwierdził solennie.
– Nie wiedziałem, że podobają ci się chłop… mężczyźni – zauważył John.
– Podoba mi się Derek.
– On ma z dwadzieścia pięć lat!
– Dwadzieścia trzy! – zaprzeczył Stiles, jakby miało to jakieś znaczenie. Wnioskując z miny jego taty, nie miało. John wycofał i skierował samochód w stronę miasta. – I uprzedzając twoje pytanie, nie, nie uprawiamy seksu! Jezu! Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy?!
– Stiles, obściskiwałeś się z nim na przednim siedzeniu jego samochodu na kompletnym pustkowiu.
– Obściskiwałem się przez ubrania, nie nago! Znam go jakieś dwa tygodnie!
– Czy powinniśmy pogadać o…?
– Nie, nie, nie! – zaprotestował od razu. Czuł rumieńce na twarzy. – Dam sobie radę.
– Na pewno? – John przyjrzał mu się sceptycznie. – Wiem, że niedługo kończysz osiemnaście lat i że on teoretycznie powinien wiedzieć, co robi, ale nie ufam mu za grosz. Wygląda jak definicja kłopotów.
– Damy sobie radę – powiedział, po czym szybko dodał: – Nie, żeby było z czym. Bo my się nie… No. I szybko nie będziemy, zwłaszcza po twojej akcji ratunkowej.
John uśmiechnął się. Aha! A więc zrobił to specjalnie. Stiles wydął usta niezadowolony.
– Zamierzasz mi powiedzieć, dlaczego całe twoje ubranie wygląda, jakbyś się wytarzał w trawie?
– Nie chcesz wiedzieć – odparł tylko Stiles.
John znowu westchnął.
– Cóż… Tyle dobrze, że on miał czyste ubrania, więc nie tarzał się tam z tobą.
Stiles tylko jęknął cicho. Miał wrażenie, że spali się ze wstydu.

– … i wtedy wróciłem do domu płakać w kącie do wieczora – zakończył swoją opowieść Stiles z westchnieniem. – Potem mi powiedział, że zaprosił Dereka na obiad. Który jest dzisiaj tak by the way. Jeśli tata zacznie czyścić przy nim broń albo coś w tym stylu, zapadnę się pod ziemię. Dosłownie. Rozstąpi się pode mną i mnie pochłonie i będę skryty przed wstydem i upokorzeniem na wieki. Rozważam też wyprowadzkę do Meksyku, ale dopiero jak odzyskam auto.
Scott zaśmiał się cicho.
– Próbuję sobie wyobrazić minę twojego taty, kiedy widzi cię w tym samochodzie z Derekiem.
– Egh… A było tak fajnie. Derek zajebiście całuje.
– Ugh, stary, bez opisów przyrody.
Stiles miał ochotę powiedzieć, że on musiał wysłuchać wszystkich detali o jego związku z Allison, ale powstrzymał się widząc, że dziewczyna idzie w ich stronę. Towarzyszyli jej Lydia, Jackson i Danny.
Scott przywitał się pocałunkiem ze swoją dziewczyną. Danny tylko uśmiechnął się delikatnie i niemal od razu zabrał za jedzenie. Lydia usiadła i spojrzała na niego przenikliwie.
– Dobra robota, Stiles – powiedziała. – Zamierzasz podzielić się informacją o tym, kim było to ciacho, które odebrało cię wczoraj ze szkoły?
Stiles spojrzał na nią z lekkim zaskoczeniem. Teraz go zauważyła? Jak Derek odebrał go ze szkoły?
– Och, masz na myśli Dereka? – spytał niewinnie.
– Brunet, skórzana kurtka, starszy… – opisała.
– Mój chłopak Derek! Yay! – Uśmiechnął się.
– Derek? Derek Hale? Z tej rodziny, na którą uwzięła się rodzina Allison? – spytał mało delikatnie Jackson.
Wszyscy spojrzeli na niego z potępieniem, ale Jackson miał to, oczywiście, gdzieś.
– Tak, Jackson – odparł Stiles z irytacją i niezadowoleniem. – Dokładnie ten.
– Jak go poznałeś? – spytała Lydia. Wyraźnie interesował ją ten temat.
– Och, jego wujek walnął mnie w łeb i ukradł mój samochód – odparł w skrócie.
Scott zachichotał.
– I oddał go podziurawionego kulami.
– Obiecał mi, że zapłaci za naprawę. Mam nadzieję, że tak rzeczywiście będzie.
Kochał ten samochód, okej? Ani myślał się z nim rozstawać, nieważne, ile kul w niego władowano.

Jego tata nie wydawał się bardzo zły po nakryciu go w Camaro z Derekiem, więc Stiles miał nadzieję, że ten obiad nie będzie kompletną katastrofą. Derek był dobrym człowiekiem. Stiles w sumie jeszcze nie zdążył się od niego dowiedzieć, co robił przez ostatnie lata i tak dalej, ale nie mogło być źle, prawda? Prawda. Tak więc obiad nie mógł skończyć się źle. Ekhem, zbyt źle. Chodziło mu o zbyt źle.
Jak bardzo człowiek może się pomylić?!
Początek wydawał się w porządku. Derek przyjechał, przywitał się grzecznie, spytał, czy powinien w czymś pomóc. Potem usiedli przy stole i zaczęło się przesłuchanie, ale tata Stilesa trzymał się neutralnych tematów. Stiles przy okazji dowiedział się, że Derek studiował literaturę – matko, nerd! Stiles totalnie się zakochał – i że chciał w przyszłości uczyć. Prawo go nie ciągnęło, nieważne jak bardzo jego rodzina się z nim z tego powodu droczyła. Stiles nie przeszkadzał im w rozmowie, bo sam też dowiedział się o swoim chłopaku kilku interesujących rzeczy.
Po obiedzie Stiles i Derek razem posprzątali. Stiles odetchnął z ulgą,  no bo, hej, sukces! A potem nagle…
– Okej, skoro już uprzejmości mamy za sobą… – powiedział John, grzebiąc w kredensie. Wskazał im ręką, żeby usiedli przy stole. Stiles i Derek zerknęli na siebie krótko. Stiles rozłożył ręce. Nie miał pojęcia, o co chodzi. – Pora na gwóźdź programu.
Usiedli niepewnie przy stole. John obrócił się do nich i rzucił na stół pokaźną paczkę kondomów. Stiles i Derek zagapili się na nią jak jeden mąż.
– Jeśli dotkniesz go przez osiemnastką, osobiście zamknę cię w celi, zrozumiano? – powiedział groźnie do Dereka. – Bo rozumiem, że jeszcze tego nie zrobiłeś, hm?
– Nie, proszę pana – zaprzeczył szybko Derek.
– I lepiej, żeby tak zostało przez najbliższych kilka miesięcy.
Stiles jęknął i uderzył głową w stół.
John wskazał paczkę z prezerwatywami.
– To na przyszłość. Wiesz, jak się tego używa?
Derek tylko skinął, patrząc na leżącą przed nim paczkę jakby to było gniazdo węży.
– Nie muszę chyba mówić, że powinniście zabezpiecz…
Stiles przesłał słuchać. Już i tak był zarumieniony od czubków uszu po czubki palców u stóp. Powinien był wiedzieć! Jego ojciec w życiu by nie odpuścił czegoś takiego! Za bardzo mu zależało.
– Stiles? Słuchasz? – spytał John bez mrugnięcia okiem. Stiles tylko jęknął cicho. Za jakie grzechy? – Na pewno? Mam ci kazać powtórzyć, co właśnie powiedziałem? – Stiles poderwał głowę i spojrzał na ojca z przerażeniem. – Nie każ mi się powtarzać.
Derek zjechał trochę na krześle, prawdopodobnie modląc się, żeby John nie zdecydował się na powtórkę z rozrywki.
– Na czym to ja skończyłem? – spytał John, patrząc na nich wyczekująco.
– Na tym, by zawsze używać odpowiedniej ilości nawilżenia – podsunął Derek słabym głosem.
Stiles spojrzał na niego zdruzgotany. Nie ma mowy, żeby Derek nadal go chciał po czymś takim. Nieważne, więź czy nie, przechodzenie przez coś takiego nie było tego warte! Stiles nie był tego wart! Nawet kolacja, na której rodzice Scotta powiedzieli mu o rozwodzie nie była taka tragiczna, jak to coś tutaj.
Gdy Derek wreszcie pojechał do domu, Stiles miał ochotę skakać pod sufit z radości. Nie sądził, że nadejdzie taka chwila. Do tej pory był przekonany, że rozstanie z Derekiem choćby na chwilę będzie cholernie upierdliwe. Ugh, jedno zdarzenie w życiu tak bardzo może zmienić perspektywę człowieka…
– On naprawdę cię lubi, prawda? – spytał John, stukając palcami w stół.
Stiles spojrzał na niego z miną zbitego psa. Jego dolna warga drżała.
– Po czym wnioskujesz, co? Bo nie uciekł z krzykiem w trakcie twojego przemówienia? – spytał sarkastycznie.
Derek go znienawidzi! Już na zawsze!
– Muszę przyznać, twarda z niego sztuka – powiedział John. – Siedział i zgadzał się we wszystkich odpowiednich miejscach, a naprawdę się starałem, by nie dało się tego słuchać!
– Wow, dzięki tato. To wiele dla mnie znaczy.
– … ale chyba rzeczywiście jest tobą zainteresowany, skoro przetrwał coś… takiego.
– Dobrze, że chociaż zdajesz sobie sprawę z tego, jak niezręczne to było!
– Oczywiście, że sobie zdaję! Zaplanowanie tego zajęło mi prawie dwie godziny – przyznał bez cienia skruchy. Stiles spojrzał na niego z niedowierzaniem. – Wybacz, Stiles, ale co miałem sobie pomyśleć? Nakryłem was obściskujących się w najlepsze w środku lasu w jego samochodzie. On ma dwadzieścia pięć…
– Dwadzieścia trzy!
– … lat. Co mógłby chcieć od siedemnastolatka?
Stiles splótł ręce na piersi.
– Może urzekła go moja niezwykła osobowość?
– Kiedy? – John uniósł brwi. – Gdy ogłuszony leżałeś w krzakach po tym, jak jego wujek walnął cię w łeb?
Okej, tu musiał się zgodzić z ojcem. W wersji zdarzeń, którą mu zaserwował, nie było czasu na poznanie się i umówienie. Ale… Ale! Z drugiej strony, według tych informacji znali się tylko dwa tygodnie! Trochę za wcześnie na rozmowę o bezpiecznym seksie!
– Nie jestem głupi, Stiles – powiedział jego ojciec spokojnie. – Wiem, że jeśli będziecie chcieli uprawiać ze sobą seks, nic was nie powstrzyma. To, czy znacie się dwa tygodnie, czy dwa miesiące, nie ma znaczenia. Teraz przynajmniej mogę spać spokojnie wiedząc, że zrobiłem co w mojej mocy, żebyś był z nim bezpieczny. To jak? – Rozłożył ramiona. – Przytulisz swojego staruszka?
Stiles patrzył na swojego ojca ze splecionymi rękami na piersi. W końcu westchnął ostentacyjnie i podszedł do niego. Przytulił go mocno.
- Obiecujesz, że nie będziesz go więcej straszył? – spytał cicho. – Naprawdę go lubię.
- Wiem, wiem – odparł John.
- Nie obiecałeś! – wytknął mu Stiles.
Mężczyzna zaśmiał się cicho.

- W porządku. Obiecuję.

***
Hej:)
Dzisiaj trochę krócej, ale nie mam głowy, by teraz dopisywać ten kawałek, więc wstawiam to, co napisałam do tej pory. Mam nadzieję, że się podobało.
Dziękuję bardzo wszystkim, którzy zdecydowali się na zakup Granic. Na naprawę już prawie nazbierałam, co jest dla mnie ogromną ulgą. Mam nadzieję, że tekst Wam się podobał i sprostał Waszym oczekiwaniom.
Do osób, które przelały mi pieniądze na konto - wszystkim już wysłałam teksty. Jeśli ktoś jeszcze nic nie dostał, oznacza to, że coś poszło nie tak. W takim wypadku proszę o skontaktowanie się ze mną, najlepiej mailowo.
Jestem w kropce co do tego całego kończenia więzi, bo zaraz po opublikowaniu poprzedniego rozdziału już miałam historię, jak wykręcić kota ogonem i zrobić to całkiem inaczej. Wasz pozytywny odzew sprawił, że dalej nie wiem, jak to rozwiązać. Być może utworzę kolejną ankietę i tak uda mi się jakoś dojść do ładu, bo w chwili obecnej nie mam pojęcia =.=
Zapraszam do głosowania w ankiecie tych, którzy jeszcze tego nie zrobili. Widzę, że utworzyły się dwie dość znaczne grupy będącą zwolennikami obu opcji :) Tak jak w mojej głowie.
Okej, koniec marudzenia. 
Życzę wszystkim miłego weekendu i pozdrawiam!

24 komentarze:

  1. No wyobrażam sobie jak Derek i Stiles musieli się czuć wysłuchując tych wszystkich rzeczy. Dla nikogo nie byłaby to komfortowa sytuacja. Nie myślałam, że John się dowie. Że dowie się w taki sposób xD ale wyszło to im na dobre. Widać, że John bardzo kocha swojego syna i chce dla niego jak najlepiej. Super ojciec. Myślę, że ten oryginalny motyw (Derek jako wilk) kończenia więzi mógłby być ciekawy i oryginalny, bo raczej mało kto by wpadł na taki pomysł xD Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Weny
    ~Demi Lerman

    OdpowiedzUsuń
  2. John jest hm, genialny. Troszczy się o swojego syna i jest mistrzem w odstraszaniu chłopaków. Powinien dostać medal. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak ja bym się czuła w tej sytuacji.
    Cieszę się, że relacja bohaterów się rozwija. Derek nawet przyjechał po Stilesa do szkoły, wystawiając się na pożarcie przez dziewczyny.
    Co do tej więzi - wydaje mi się, że ankieta to byłby dobry pomysł.
    W końcu motyw jest oryginalny, ale niektórym ciężko będzie przełknąć zoofilie. W tym mi. Choć zawsze można ten moment po prostu ominąć i będzie ok.
    No nic, pożyjemy, zobaczymy.
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę super rozdział mich mi się cieszyła. Z drugiej strony pomysłowość tatusia tez była super.
    Kocham to opowiadanie.:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahhahah jak bd miała dzieci też im zrobię taki obciach 😂 umieram ze śmiechu

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacja :)
    Ciągle, jak myślę o tym rozdziale pojawia się uśmiech na mojej twarzy :D
    Ojciec Steelsa jest straszny, podziwiam Dereka, że przetrwał taką pogadankę :)
    Dużo weny :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu nie dziwię się Derekowi, że potulnie słuchał ojca Stiles'a. Ja na jego miejscu pewnie zapadłabym się pod ziemię, choć po tym co czasami serwuje mi tata odnośnie zabezpieczeń to już chyba nic mnie nie zdziwi;D
    ~kira

    OdpowiedzUsuń
  7. Nowy rozdział. Pisk (๑•̀ㅂ•́)و✧
    Po takim wykładzie od ojca Stilesa to cała zoofilia wydaje się pikusiem.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Randka chłopaków była naprawdę super :) Derek oparty o camaro... widzę to mmmm... Niesamowicie się uśmiałam z zachowania ojca Stillesa i tego w lesie i potem w domu, boski :) Uwielbiam 😀
    Bardzo dziękuję 😀

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie masz pojęcia jak bardzo ja się cieszę na każdy rozdział tego opowiadania. Ojciec Stilesa genialny. Umierałam ze śmiechu, serio wyszło Ci to ;). John ma niezłe pomysły. Sama bym się na miejscu Dereka chyba schowała pod stół ;D.
    Kocham to opowiadanie.
    A co do więzi...sama nie wiem jakie rozwiązanie będzie dobre. Chciała bym chyba przeczytać tę pierwotną wersję, ale może jakoś...na zasadzie, że chodzi bardziej o magię, o jakąś część wilka, może duszę, a nie tak "na surowo". Nie wiem, czy to zrozumiałe ;-;
    Ale. Pozostawiam to Tobie. Pisz, to Ci wychodzi świetnie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki fajny rozdział! Wow <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie podoba mi sie fakt, ze w ankiecie wiekszosc osob chce zrobic z Dereka nieprawiczka. Dlaczego ta bardziej dominujaca strona nie moze byc raz prawiczkiem? -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha :D Nie jestem pewna, czy to do końca akurat o to chodzi.
      Wybór jest serio trudny, bo obie opcje są niezwykle kuszące. Logicznie patrząc na całą sytuację skłaniałabym się jednak do opcji Dereka nie będącego prawiczkiem. Ma już dwadzieścia trzy lata i jest cholernie przystojny. Takich jak on ciężko uchować do tego wieku niewinnych. Poza tym, Derek od lat wiedział, kto jest mu przeznaczony i wiedział, że musi czekać. Nie miał jednak pojęcia, czy ten "związek" w ogóle będzie miał rację bytu. Każdego nachodzą chwile zwątpienia, zwłaszcza kierowanego hormonami nastolatka.
      Wiem, że Derek będący prawiczkiem to coś, nad czym można by się rozpływać godzinami, ale... No właśnie. W kontekście tego, co zaplanowałam w dalszej części opowiadania, jego doświadczenie idealnie wpasowuje się w całą resztę...
      No ale... Będę miała na uwadze Twój komentarz. Nigdy tak o tym nie myślałam z tą dominującą stroną i wgl. Na pewno wezmę to pod uwagę, jeśli nie w tym opowiadaniu, to w innym :)
      Jeśli masz jakieś silne argumenty przemawiające za Twoją tezą, wal śmiało. Ciągle jeszcze nie zdecydowałam, można mnie urobić :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. To Twoje opowiadanie, wiec to Ty decydujesz kto bedzie prawiczkiem, a kto nie ;)
      Aczkolwiek mam za soba wiele opowiadan, poznalem w nich wielu aktywow i pasywow i z przykroscia stwierdzam, ze wiekszosc pasywow to osoby niedoswiadczone. Nie wiem dlaczego tak jest, ale domyslam sie, ze wiele osob uwaza, ze sa to osoby niesmiale, osoby ktore nie mialy partnera lub po prostu - gdy pasyw jest prawiczkiem to jest to bardzo slodkie... A dominujaca strona to charakter silny, stanowczy. Wiec doswiadczenie w seksie wyglada seksownie(?).
      Bardzo rzadko natykam sie na opowiadania gdzie obie strony sa albo doswiadczone albo zielone w tym co robia. Milo by bylo przeczytac w koncu cos innego ;)
      Troche chaotyczny komentarz!

      Usuń
    3. Masz zupełna racje, ja nigdy nie natknęłam się na opowiadanie gdzie strona dominująca jest niedoświadczona i nie ukrywam było byto ekscytujące i świeże ;D
      A odnośnie rozdziału bardzo się uśmiałam podczas kazania Johna, po prostu bajka!
      Pragnę rówinież wyrazić swój totalny zachwyt i podziw dla tego opowiadani i dla Autorki która bezbłędnie połączyła w jedno wszystkie moje ulubione gatunki razem. Dziękuje za nie i niecierpliwie oczekuję na ciąg dalszy! :D ojeju jeju jak ja wytrzymam do kolejnej publikacji?! ;)
      Pozdrawiam Dżoan

      Usuń
    4. Zaczynam powoli czuć presję :D Bo jeśli wszystkim się tylko podoba, to droga jest tylko jedna - z góry na dół, a wolałabym nie...
      Ale bardzo dziękuję;)! Fanfiction mi totalnie nie idą, już nie raz próbowałam i nic z tego nie wyszło, a tu proszę! Coś jednak udało mi się wymyślić. Chyba zostanę w fandomie na dłużej, mam masę pomysłów na Stetery i Stereki :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Wspaniały rozdział, to opowiadanie jest jednym z moich ulubionych :) mam nadzieję że napiszesz jeszce jakiś Sterek albo Steter :D Pozdrawia wierna fanka

    OdpowiedzUsuń
  13. Hi wiesz kiedy dodasz nowy rozdział? Wchodzę tu codziennie i sprawdzam, nie mogę się już doczekać co będzie daaaaaleeej <3 .

    OdpowiedzUsuń
  14. A cóż to? Dalej nie ma rozdziału ? ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety :( Nawet jeszcze nie zaczęłam go pisać, luty to dla mnie miesiąc z piekła, a marzec nie zapowiada się lepiej. Dopiero pod koniec przyszłego tygodnia może uda mi się jako tako wygrzebać ze starty rzeczy, które muszą być zrobione już TERAZ. Nie sądzę, żebym do tego czasu znalazła czas na napisanie nowego rozdziału, przykro mi :(
      Też mi się to nie podoba, lubię pisać tego Stereka, ale nic na to nie poradzę. Trzeba czekać.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Chyba umieram na chorobę: brak rozdziału :( hlip hlip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też umieram =.= Nie dość, że nie napisałam nowego rozdziału, to nic nie umiem na egzamin i nie zaczęłam pisać długiego eseju, do którego przekopanie się przez te cholerne teksty zajmie mi masę czasu...
      Wierz mi, najchętniej usiadłabym do kompa i zaczęła pisać. Nie wspominając już o tym, że wymyśliłam dwa kolejne Stereki =.= Ale nieee... egzaminy, eseje i w dodatku problemy ze zdrowiem.
      Ktoś mnie chyba zaklął w tym 2017 :(
      Jedno Ci mogę obiecać - ja tylko uporam się z tymi wszystkimi pierdami od razu biorę się za pisanie.
      Pozdrawiam!
      obsesja

      Usuń
  16. Kiedy będzie nowy rozdział ??!?!?! Już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)