wtorek, 13 września 2016

Więź[E]


Schował się za podrapaną ścianą, oddychając ciężko. Zjechał po niej i usiadł na ziemi czując, że już dłużej nie pociągnie na tak wysokich obrotach.
Zacisnął dłoń na łuku. Pięć strzał. Z wypełnionego kołczanu zostało mu tylko pięć strzał. Za mało, żeby zdjąć przeciwnika takiego kalibru. Nie oznaczało to jednak, że nie zamierzał spróbować tak czy siak. Wystarczyło, ze przytrzyma go przez odpowiednią ilość czasu i jego cel zostanie osiągnięty.
- Za wolno! – doszedł do niego rozbawiony głos napastnika. Theo poderwał się błyskawicznie i rzucił za pobliskie pudła. Dwa ostrza wbiły się w ziemię w miejscu, gdzie przed chwilą siedział. Gdyby w porę się nie poderwał, już miałby przedziurawione udo.
Albo jajka. Ale wolał myśleć, że udo.
Kurwa, zaklął w myślach, biorąc głęboki oddech i decydując się na dość odważny atak.
Wychylił się, robiąc z siebie łatwy cel, ale zyskując też czas, aby czysto strzelić. Przekleństwa zza sąsiedniego budynku sprawiły, że uśmiechnął się lekko.

Trafił.
Przeciwnik jednak nie pozostawał dłużny. Theo wystrzelił kolejną strzałę, ale tym razem nie miał tyle szczęścia. Zdecydował, że lepiej będzie poszukać jakiejś kryjówki, z której będzie mógł czysto strzelić. Nawet wampir z taką mocą jak jego przeciwnik będzie miał problemy, żeby tego uniknąć.
Po cichu wycofał się za śmietnik, potem jeszcze dalej, aż okrążył budynek i wbiegł w ciemną uliczkę. Już się ich nie bał. Odbił się od jednego pudła i bez problemu pokonał siatkę odcinającą mu dalszą drogę. Wbiegł za róg i…
… coś ciężkiego nagle zwaliło mu się na plecy, posyłając go w piach. Theo zaklął, czując ostry ból w kolanach, łokciach i dłoniach. Próbował sięgnąć po łuk, który podczas upadku wypadł mu z ręki, ale silna dłoń przycisnęła go za włosy do ziemi, wykręcając mu rękę na plecy.
- Jesteś mój – powiedział mu do ucha napastnik, ocierając się swoim podnieceniem o pośladki chłopaka. Theo jęknął, próbując się wyrwać, ale wampir zadbał, aby nie miał takiej możliwości. Napastnik jednym silnym ruchem zsunął mu spodnie z pośladków.
- To nie fair! – zaprotestował Theo, wiercąc się. – Miałeś nie wykorzystywać swojej prędkości!
- A ty znowu wszystko psujesz – odparował Damon, cmokając z niezadowoleniem. – Jesteś pewny, że znasz termin „odgrywanie ról”?
Starszy wampir odwrócił go na wznak, przyciągając bardziej do siebie. Theo wydął usta niezadowolony.
- Obiecałeś – marudził patrząc, jak Damon odpina guzik i rozpina rozporek, uwalniając swoją męskość. Nie trzeba być geniuszem, żeby domyślić się, co chciał zrobić.
- Wcale nie – uciął Damon krótko, uśmiechając się drapieżnie. – To ty powiedziałeś, żebym nie używał swojej szybkości. Ja się na nic nie zgadzałem. – Sapnął, ostrożnie wsuwając się w niechętnego, aczkolwiek nie protestującego, chłopaka.
Theo zamknął oczy. Dobra, pod tym względem Damon miał rację, ale i tak… Mógł choć raz dać mu jakieś fory. Damon urodził się z nadnaturalnymi zdolnościami. Theo mógł ćwiczyć latami – co robił – a sam na sam i tak nie miał żadnych szans ze swoim stwórcą. Obaj dobrze o tym wiedzieli.
Od czasu, kiedy Theo i Damon opuścili Los Angeles i ruszyli w podróż minęło dziesięć lat. Układało im się… tak jak mogło się układać dwóm osobom o tak różnych charakterach. Sporo się kłócili i przekomarzali, przeżyli mnóstwo niesamowitych przygód i zdecydowanie umocnili swoją więź. Życie w taki sposób zbliżyło ich do siebie. Nie mieli pojęcia, gdzie ich rzuci kolejnego dnia. Theo wreszcie nauczył się żyć. Nie musiał się niczym martwić, nie miał żadnych zobowiązań. Liczyło się tylko tu i teraz. Z Damonem.
Gdy już było po wszystkim, Theo podciągnął spodnie i otrzepał je. Aż zakasłał, tak dużo kurzu z siebie wytrzepał.
- Kiedyś cię pokonam i wtedy twoja dupa będzie moja, zobaczysz! – zagroził. Damon tylko parsknął, podciągając własne spodnie i doprowadzając się do porządku.
Damon i Theo ustalili, że jeśli Theo zdoła go pobić w walce lub wytrzymać na polu bitwy dłużej niż kwadrans, to Damon pozwoli mu się przelecieć. Jak na razie Theo nie miał w tym względzie szczęścia, a wiele się nauczył od kiedy został wampirem. Nieważne, jak długo i ostro trenował, Damon wciąż był od niego lepszy. Theo jednak nie zamierzał się poddać. Był zdeterminowany. Już nawet nie chodziło o to, żeby być na górze. Utarcie Damonowi nosa było o wiele bardziej kuszące niż seks, którego mieli na pęczki.
- Wracajmy do hotelu. Jutro z rana ruszamy dalej – powiedział Damon.
Theo skinął, odgarniając loki z czoła. Damon wcisnął ręce w kieszenie. Szli obok siebie w komfortowej ciszy, każdy zatopiony w swoich myślach.
Mimo początkowej apatii i niechęci do podtrzymania kontaktu z ludźmi ze swojego ludzkiego życia, Theo dalej dawał znać Liamowi i Dennisowi, co i jak. Pierwszemu dlatego, że ten o to dbał, a drugiemu dlatego, że całkiem często na siebie wpadali.
Liam i Zain rozeszli się na studiach na prawie sześć lat przez rodziców Zaina, którzy ostro zareagowali na homoseksualizm syna. Theo nie znał szczegółów. Wiedział tylko, że związek Liama i Zaina nie przetrwał tego szturmu i że Zain zerwał z Liamem. Po sześciu latach spotkali się w szpitalu – Liam jako lekarz, Zain jako zaniepokojony o swoją siostrzyczkę brat. Cokolwiek działo się z Zainem przez te sześć lat, chłopak zdecydowanie pozbierał się do kupy i dojrzał do tego, by postawić się rodzicom i otwarcie być gejem. Prawie rok później on i Liam znowu byli razem i z tego co Theo wiedział, dobrze im się układało.
Dennis to trochę inna historia. Theo nie bardzo wiedział, co się stało, ale młody wampir doprowadzał swojego stwórcę do szału. Na zazwyczaj nieczytelnej twarzy Jonasa często gościła irytacja i bezradność. Z jakiegoś powodu Dennis uparł się, że chce z Jonasem uprawiać seks i starszy wampir już chodził po ścianach, nie potrafiąc wybić mu tego z głowy. Gdy Damon o tym usłyszał, śmiał się z tego tak mocno, że omal nie spadł z kanapy na podłogę. Theo był trochę zaskoczony, co jego kolegę tak nagle wzięło, ale nie zamierzał o to pytać. Często widywali Dennisa i Jonasa w różnych miejscach, więc mieli sporo okazji do porozmawiania. To były właściwie jedyne osoby, z którymi Theo widywał się regularnie.
Swoich rodziców nie odwiedził ani razu. Wiedział, że jego mama urodziła zdrową dziewczynę, której dali na imię Madison. Miała ciemne włosy poskręcane w loczki i zielone oczy i była naprawdę urocza. No, przynajmniej tak twierdził Liam, który ją kilka razy wypatrzył na ulicach miasta. Wyglądało więc na to, że…
BUM!
Theo zamachał rękami, ale i tak nie udało mu się utrzymać równowagi i przeleciał przez barierkę prosto do wody. Damon ledwo stał, tak mocno się śmiał, gdy Theo wypłynął na powierzchnię.
- Co ty wyprawiasz?! – krzyknął do niego Theo, łapiąc się barierki i wychodząc z wody.
Damon tylko pokręcił głową, śmiejąc się jak wariat. Niektórzy ludzie aż się oglądali, widząc go. Wiedzieli, że to silny wampir i podchodzili do niego bardzo ostrożnie.
Theo pchnął go w ramię, ale Damon zbytnio nie zareagował. Za bardzo zajęty był śmianiem się. Dopiero po chwili powiedział:
- Myślałem, że się zorientujesz, że powoli cię spycham w bok. Przepraszam, że przeceniłem twoje możliwości.
Gdyby wzrok mógł zabijać, Damon już byłby martwy.
- Och, doprawdy?! – warknął Theo wkurzony. Serio, Damon zawsze odwalał takie numery. Zawsze. – W takim razie sam będziesz sobie ssał fiuta w najbliższej przyszłości, bo ja tego na pewno nie zrobię!
- Tak, tak – mruknął blondyn lekceważąco.
- Wrr…!
Damon szedł przed siebie, kręcąc głową z rozbawieniem. Podśmiewał się cały czas.
Theo szedł za nim z naburmuszoną miną, cały mokry. Miał ochotę wpakować mu strzałę w tyłek, ale raz już mu się to udało i cóż… nie było to zbyt przyjemne. Dla żadnego z nich.
Z daleka nie wyglądali na osoby, które są sobie bliskie, ale te dziesięć lat z Damonem nauczyło Theo jednego.
Jeśli Damon przebywał z czyimś towarzystwie dłużej niż pięć minut to dlatego, że albo był za słaby, by się tego kogoś pozbyć, albo żywił do niego uczucia i jego obecność była mile widziana.
Theo nie miał szans na pokonanie swojego stwórcy, więc opcja pozostawała tylko jedna. I kiedy by o tym nie pomyślał, na usta cisnął mu się szeroki uśmiech. Bo Damon mógł udawać dupka ile chciał.
Theo i tak wiedział, że Damon go kocha.


***
Hurra!
Koniec.
Dziękuję wszystkim za komentarze, które były chyba jedyną mocą, jaka pchała mnie do prowadzenia tego opowiadania dalej. W pewnym momencie doszło do mnie, że właściwie sama nie wiem o co mi w nim chodzi  i co chcę nim przekazać. No aleeee, choćby to była najgorsza szmira, to jednak wolę, żeby była zakończona, więc wspólnymi siłami jakoś dobrnęliśmy do końca z czego bardzo się cieszę :D
To teraz UWAGA WAŻNE!
Pojawiło się pytanie, czy chwilowo zawieszam bloga. Napisałam, że nie wiem i podtrzymuję to stanowisko dla własnego spokoju. I od kiedy zakodowałam sobie w głowie, że przecież nikt mnie nie goni i przestałam się zamartwiać brakiem weny, ta zaczęła się budzić do życia. Zdaje się, że zaczęłam podchodzić do blogowania zbyt poważnie i to był mój błąd.
Dlatego też... sprawa kolejnego opowiadania jest otwarta. Możliwe, że w ciągu najbliższych dwóch tygodniu zacznę już coś publikować, możliwe że nie. Nie wiem. Jeśli nie będę miała zbytniej ochoty na pisanie czegoś swojego, może wezmę się za tłumaczenie jakiegoś opowiadania, które mi się spodobało. Jak już pisałam na ask.fm nie zamierzam znikać z powierzchni ziemi;)
To tyle z mojego marudzenia. Dajcie znać, co o tym wszystkim myślicie i do następnego ;)


24 komentarze:

  1. Byłoby mi bardzo miło gdybyś napisała coś o Harrym z One Direction. Nie tak jak ostatnio tylko coś dłuższego lub o bliźniakach. Podoba mi się twój styl pisania a nowe posty czyta się szybko i miło wszystko jest wyraźne i zrozumiałe. Powodzenia i pozdrawiam. Patusia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jwjku wzruszyłam się. Podbiłaś moje serce tym opowiadaniem i wywołałaś wiele uśmiechu jak i łez.
    Z wielką chęcią zobaczę co nowego dla nas wymyślisz. Życzę Ci dużo weny przy pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie przeczytałabym nowe opowiadanie ale to twoja decyzja czy je napiszesz czy nie.... Ja w każdym razie na pewno będę czekać <3

    OdpowiedzUsuń
  4. W końcu koniec i już koniec. Jak dla mnie to jedno z najlepszych Twoich opowiadań. Choć wszystkie są bardzo dobre.
    Ze zniecierpliwieniem czekam na nowe ;)
    Weny autorko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podobało to opowiadanie :) nie czuć było że tracisz wenę :) Fajnie że Demon pozostał taki wredny, Theo i tak go rozszyfrował więc wie co ten czuje a nie ma tego słodzenia które nie pasowałoby absolutnie do Demona :) Bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. ja chętnie przeczytam coś o Larrym - nawet na Twoim drugim blogu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za opowiadanie, fajnie się czytało i lubię wrednych ludzi. Mam nadzieję że znowu odezwiesz się na blogu.:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta opowieść jest naprawdę świetna :D Theo i Demon pozostaną niezapomniani. Czytało się przyjemnie. Co tu dużo mówić, historia wciągnęła i nie chciała wypuścić. Wspaniały happy end dla tej dwójki i reszty grupy (aż chciałabym zobaczyć minę Jonasa kiedy Dennis go "przekonywał" :D to musiało być epickie).
    Tak więc piękne dzięki za tę opowieść i niech cię wena nie opuszcza :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam to opowiadanie i szkoda, że to już koniec. Na pewno do niego wrócę. Jeśli chodzi o twoje nowe opowiadanie to będę czekała z niecierpliwością bo kocham to jak piszesz. Z tłumaczeniem też będzie fajnie, nie mam nic przeciwko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i trochę szkoda, że nie rozwinęłaś bardziej wątku Dennisa i Jonasa bo bardzo ich polubiłam

      Usuń
  10. To opowiadanie jest zaskakujące :D Generalnie, gdzieś tam w pewnym moemencie (zbliżając się do końca), zauważyłam, że gdzieś tam się trochę zagubiłaś w własnych pomysłach, ale i tak naprawdę świetnie Ci poszło. PLus należy Ci pogratulować za wytrwałość, że mimo wszystko sama nie chciałąś tego opowiadania porzucić i zależało Ci na jego dokończeniu.
    Spędziłam przy tym tekście naprawdę miłe chwile i choc trochę dramatycznego początku, chyba zawsze będę je traktować jako taką lżejszą komedię. Bo te śmieszne wątki pomiędzy chłopakami chyba najbardziej mi przypadły do gustu.
    Trochę mnie jednak przeraża ta wizja tej obojetności u wampirów. Dość to brutalne i ostre, ale życie czasem takie jest i trzeba się w tym pogodzić. A jednak nie chciałabym utknąć w skórze takiego wampira.
    Dziękuję bardzo za to opowiadanie i trzymam kciuki, żebyś przy następnym świetnie się czuła przez cały okres jego tworzenia i żebyś wiedziała, co chcesz nam przekazać ;) Życzę Ci wszystkiego dobrego i powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super zakończenie losów Theo i Damona :)
    Bardzo Ci dziękuję za tą historię :)
    Chciałabym jeszcze może przeczytać o Dennisie i jego stwórcy oraz jego szale na punkcie seksu xD Mogłoby być zabawne :)
    Dużo weny :)
    Pozdrawiam :)
    P.S Trzymam kciuki za Theo, że w końcu pokona Damona w walce i utrze mu nosa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmm, to opowiadanie było świetne! *.* A Damon podbił moje serce.
    Dziękuję za miło spędzony czas! :)
    Z chęcią bym przeczytała jakiś twincest z blizniakami, a najlepszy będzie jakiś szkolny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkowicie zgadzam się z osobą wyżej. Chętnie bym przeczytała twincest z Kaulitzami i jakby był szkolny. Uwielbiam takie. Mam nadzieję że to jednak bd twincest ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie pośpieszam, nie naciskam, ale chcę żebyś widziała, że czekam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyję :) I nawet jestem w trakcie pisania kolejnego tforka. Mam już kilka rozdziałów, ale najpierw muszę dobrze przemyśleć sobie fabułę w dalszej części opowiadania, zanim to tutaj opublikuję ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. W takim razie wszyscy czekamy! :)
      I trzymam kciuki, żeby dobrze szło <3

      Usuń
  15. Super, że skończyłaś to opowiadanie. Gratuluję. Teraz będę mogła wziąć się za jego czytanie. Nie wiem jeszcze kiedy, bo mi się gorzej czyta teksty na blogu i trwa to długo(wolę plik pdf), ale postaram się najszybciej jak mogę zapoznać z tym opowiadaniem. Wrócę z opinią. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny tekst. Przyznam, że z początku podchodziłam do niego z ostrożnością, bo lubię wampiry, ale odkąd pokochałam tylko te z serii książek "Bractwo czarnego sztyletu" ciężko mi przetrawić innych krwiopijców. Ale nie zwiodłam się. Damon jest super. Fajnie, że do tego połączyłaś go z nastolatkiem więzią, a ja lubię tego typu rzeczy. Bardzo fajnie mi się to czytało. Zresztą lubię Twoje teksty i lubię jak są one długie. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne ☆.☆

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam :)
    Przeczytałam wszystkie autorskie opowiadania z twojego bloga i po prostu muszę napisać jakiś w miarę ko struktywny komentarz, bo czuję się zobowiązana żeby jakoś docenić twoją prace. Ogromnie podoba mi się jak tworzysz historie mimo iż bywają do siebie podobne mają swój specyficzny styl charakterystyczny dla ciebie. Zdarzyło się kilka postaci, do ktorych na prawdę się przywiązałam, przyjemnie się czyta a właściwie połyka xD twoje teksty. Mogę dodać jeszcze, że życzę weny i mam nadzieję, że trochę osłodziłam ci życie :p

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowicie wciągające opowiadanie! Uwielbiam je bardzo, bardzo, bardzo!!!! <3 <3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj jak mi sie smutno zrobiło, jak przeczytałam "hurra! wreszcie koniec"
    Kurde, bo czuje się źle, że kocham opowiadanie które przez autorke jest uznawane za niezbyt udane XD nie mniej uwielbiam twój styl, i własnie chyba (tak tak 3 miesiace temu) znów przeczytam wszystko ;) i nie wiem dlaczego, dalej mnie smuci że Okowy Życia nie są długie, a tylko jako short story :_: spodobał mi sie zamysł tej historii :__:

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje oczy zaraz wypadna. Dobrnalem do konca i wow. To bylo swietne!
    Ten Ojciec... Swietny pomysl, nie wpadlbym na to chyba nigdy.
    Jonas... Najbardziej go chyba polubilem. Ciagle trzymalem kciuki, ze to nie on zabija tych wszystkich krewnych. No czulem, ze to nie on po prostu, jest za cudowny xD
    I czulem tez, ze jak Dennis sie dowie o tej wiezi to bedzie chcial uprawiac z nim seks. Ale jestem w szoku, ze trwalo to tak dlugo :D
    Fajnie, ze Liam i Zein mieli problemy w zwiazku i ze soba zerwali. To bylo takie prawdziwe. I jednoczesnie fajnie, ze znow sie zwiazali.
    Damon i Theo - slodka parka. Damon to juz w ogole slodki. Jak na poczatku uwazalem go za zimnego drania tak ostatnie rozdzialy pokazaly, ze zachowuje sie jak nastoletni buntownik. Ale to na swoj sposob urocze.
    Super opowiadanie. Na pewno kiedys jeszcze do niego wroce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)