piątek, 6 października 2017

Epilog [G2]

Proste życie z żonką i dzieciakami? Tak totalnie nie dla mnie. Jakim cudem coś takiego przylazło mi do głowy, nie miałem pojęcia.
Skomplikowane życie z Pascalem i dzieciakami? Jasne, ale może jakoś w dalekiej przyszłości. Bardzo dalekiej, bo obecnie za bardzo lubiłem naszą wolność, by poświęcić ją na rzeczy wychowywania dziecka.
Pascal to wariat. Wiedziałem to od momentu, kiedy pierwszy raz go zobaczyłem. To nie był przypadek, że go znielubiłem i nie chciałem mieć z nim nic wspólnego, o nie. Ja podskórnie czułem, że Pascal to cholerne kłopoty. Że jest w stanie przebić się przez moją skorupę i zyskać nade mną władzę, którą bałem się komukolwiek dać. Wiedziałem, że jestem bezbronny, wiec automatycznie uznałem go za wroga i trzymałem się z daleka. Dopiero z perspektywy czasu wiedziałem, że był to najzwyklejszy w świecie mechanizm próbujący ochronić mnie przed uczuciami, na które nie czułem się gotowy. To, że Pascal i tak jakoś się przedarł, nie powinno nikogo dziwić. W końcu to był wariat.
Mój wariat.

wtorek, 3 października 2017

Informacja

Hej!
Po długiej przerwie… jestem z powrotem! Żyję! Od kilku dni bombardujecie mnie wiadomościami i nie chciałabym, żeby ktoś pomyślał, że rzeczywiście przez te wakacje trafił mnie szlag, więc dla jasności kilka informacji.
1. Jeśli chodzi o „Granice 2” – tak, to już niestety koniec tego opowiadania. Jeszcze tylko epilog i to na tyle, jeśli chodzi o Phila i Pascala.
2. Co do „Więzi 2”… Nie miałam z tekstem styczności przez ponad 3 miesiące. Wiem, co chcę tam jeszcze napisać, ale żeby miało to rzeczywiście ręce i nogi, tekst muszę najpierw przeczytać i wtedy dopiero zabiorę się za pisanie. Planuję dodać rozdział za +- 10 dni. Czy mi się uda to zobaczymy. Do końca opowiadania pozostało zaledwie kilka rozdziałów (gdyby ktoś się zastanawiał).
3. Jeśli chodzi o kolejne opowiadania, które miałyby się pojawić na blogu, to jest to kwestia otwarta. Na chwilę obecną nie wiem. Pomyślę nad tym, gdy nadejdzie czas. Na razie skupiam się na „Więzi 2”, bo nie chcę tego spartolić na sam koniec. Jeśli macie jakieś propozycje, piszcie śmiało w komentarzach. Może natchniecie mnie w jakimś konkretnym kierunku :)
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie śmiało.
Pozdrawiam!

piątek, 29 września 2017

Rozdział 16[G2]

– Jesteś pewny? – spytał Pascal trochę zaniepokojony.
Wywróciłem oczami z irytacją. Wziąłem go jako wsparcie moralne a nie idiotę, który na każdym kroku będzie podawał w wątpliwości moją pewność siebie.
– Tak, jestem. A ty? Tak się cisnąłeś, że to jest dobry pomysł. Zwątpiłeś?
– Nie, oczywiście, że nie – odparł szybko. – Po wypadku zostałem bez przyjaciół, nadal praktycznie ich nie mam… Byłoby super, gdyby udało ci się nawiązać kontakt z kimś, kto tak wiele dla ciebie znaczył.
Spojrzałem na niego z zaciekawieniem.
– Dlaczego twierdzisz, że nie masz przyjaciół?
– Bo to prawda – powiedział spokojnie. – Widziałeś kiedyś, żebym z kimś gdzieś wychodził? Mam mnóstwo znajomych, z którymi mogę imprezować i robić różne inny zwariowane rzeczy, ale tacy bliscy przyjaciele… Nope.
– Przestali się z tobą kolegować po twoim wypadku?
Westchnął cicho.

piątek, 22 września 2017

Rozdział 15[G2]

Obudziłem się w szpitalu z Pascalem wciśniętym w róg łóżka zaraz obok mnie. Trzymał mnie za nieuszkodzoną rękę, skulony na samym brzegu, żebym miał wystarczająco dużo miejsca. Zawsze w filmach i książkach mijało trochę czasu po przebudzeniu, zanim do ludzi docierało, co im się przydarzyło. Ja wiedziałem od razu. Wiedziałem, że ktoś chciał skrzywdzić Pascala i mnie przy okazji i że mu się to nie udało. Wiedziałem, że pojawiła się policja i że dopiero, kiedy wziąłem Pascala w ramiona, moje ciało wreszcie się poddało i zemdlałem. Nie dziwiło mnie, że wylądowałem w szpitalu. Głowa pękała mi w szwach.
Obróciłem ją lekko, starając się nie robić tego gwałtownie i przyjrzałem się Pascalowi. Wyglądał normalnie. Chyba nic mu nie było. Odetchnąłem z ulgą.
Podejrzewałem, że już nastawili mi bark. Spróbowałem nim poruszyć. Bolało jak diabli. Pascal poruszył się i zamrugał. Miał wory pod oczami wielkości ciężarówek i był wyraźnie zmęczony. Nie miałem pojęcia, która godzina, ale policja prawdopodobnie nieźle go przemaglowała, zanim mógł przyjechać do szpitala.

piątek, 15 września 2017

Rozdział 14[G2]

– Nie wiem, po prostu… martwię się – przyznałem cicho, zagryzając dolną wargę.
­– Okej, okej, ale co się dzieje? Powinno mnie martwić to, że ty się martwisz? – spytał Travis.
Westchnąłem ciężko i zajrzałem przez ramię. Nope, Pascala dalej nie było. Niby wiedziałem, że nie wróci jeszcze przez jakiś czas, ale i tak miałem trochę pietra, że podsłucha tę rozmowę.
Po co ja właściwie zadzwoniłem do Travisa? Bo skoro Pascal ukrywał przed nim swoje bóle pleców, mógł też ukryć całą resztę… Prawdopodobnie tak zrobił.
Egh…
– Nie wiem – powiedziałem szczerze. – Mam wrażenie, że coś przede mną ukrywa i nie chodzi mi o jakiś bullshit związany z naszym związkiem. To coś innego.
Okej. I?