piątek, 18 sierpnia 2017

Rozdział 10[G2]

Otworzyłem zaspane oczy i rozejrzałem się po pokoju. Łóżko obok mnie było zimne, co oznaczało, że Pascal już dawno był na nogach. Westchnąłem cicho. Jaki był sens spania z tym głąbem, skoro nigdy go rano nawet nie było, jak mi stał?
Podrapałem się po brzuchu i zamknąłem oczy, chcąc jeszcze trochę poleżeć. Było mi ciepło pod kołdrą i nie chciało mi się wstawać. Wiedziałem, że czeka mnie niezbyt fajny dzień. Chciałem się lenić w łóżku, ile się da.
Był już koniec stycznia, co oznaczało, że mieszkałem u Pascala już prawie trzy miesiące, no i już od około półtora miesiąca uprawialiśmy seks. Spałem z nim w jednym łóżku od około dwóch tygodni. Czas tak szybko leciał… Dobrze pamiętałem, jak jeszcze nie tak dawno przecież kłóciłem się z Lucy, a potem nagle spałem w hotelu, bez dziewczyny, bez mieszkania i praktycznie bez pieniędzy. Kiedy w moim życiu zaszło tyle zmian?

piątek, 11 sierpnia 2017

Rozdział 9[G2]

– Phil?
Uniosłem głowę i spojrzałem pytająco na Pascala. Jedliśmy właśnie obiad, który przygotował. Był to jakiś eksperyment, który, jak zawsze, wyszedł mu zajebiście. Nie miałem pojęcia, ile tego żarcia już w siebie wcisnąłem, ale zdecydowanie za dużo.
A jadłem dalej!
Pascal za to dzióbał widelcem w swoim talerzu z lekko niepewną miną. Coś mu wyraźnie leżało na wątrobie.
– Taak? – spytałem, patrząc na niego wyczekująco.
Zagryzł dolną wargę, patrząc na mnie ostrożnie i wypalił:
– Czy dzisiejszy dzień jest tym, kiedy mój penis wreszcie znajdzie się w twoich pięknych ustach, by zaznać tam rozkoszy?
Zakrztusiłem się sokiem, którego jak idiota napiłem się akurat w tym momencie.
Odstawiłem szklankę na stół, krztusząc się. Oczy mi zaszły całe łzami przez tego dupka.
Do treści pytania nic nie miałem. Pascal od początku chciał, żebym mu zrobił loda i się wcale nie dziwiłem, był tylko mężczyzną. Ale sposób, w jaki skonstruował to cholerne pytanie… „Twoje piękne usta”?  „Zaznać rozkoszy”? Kto tak pyta? Zupełnie mu odbiło?

piątek, 4 sierpnia 2017

Rozdział 8[G2]

– Przestań się tak wgapiać w ten kalendarz, czas się magicznie od tego nie cofnie. – Pascal klepnął mnie mocno w tyłek, przechodząc obok mnie ze swoimi ciuchami.
Spojrzałem na niego z rządzą mordu, ale nawet tego nie zobaczył, skoncentrowany na swojej walizce.
Westchnąłem ciężko, wchodząc do pokoju i rzucając się na łóżko. Nie mogłem uwierzyć, że przegwizdałem całe trzy dni w górach na uprawianiu seksu z Pascalem i totalnie olałem snowboarding. Gdy przejeżdżałem w góry z Lucy, na pierwszym miejscu zawsze było jeżdżenie, potem jedzenie, a potem dopiero ona! Nie miałem pojęcia, jakim cudem Pascal obrócił tą piramidkę o sto osiemdziesiąt stopni, ale jakimś cudem to on znalazł się na pierwszym miejscu, z jedzeniem depczącym mu po piętach i snowboardingiem zajmującym miejsce trzecie – i to chyba po raz pierwszy w moim życiu od czasu, kiedy odkryłem jego istnienie!

piątek, 28 lipca 2017

Rozdział 7[G2]

Dzień po zawsze jest trochę niezręczny, zwłaszcza po seksie, który wziął cię z zaskoczenia. Dosłownie?
W każdym razie, tego się właśnie spodziewałem. Niezręczności i niepewności, co teraz. Czy to oznaczało, że my coś ten teges, czy był to tylko ten jeden raz, kiedy zaćmiło mi mózg? Wiedziałem, że Pascal chciał mnie pocałować już wcześniej, tak jak on wiedział, że totalnie na to wtedy czekałem. Nie oznaczało to jednak, że coś z tego od razu musiało być, mógł być ciekawy. Tak jak i ja, szczerze mówiąc.
Nie miałem pojęcia, co Pascal o tym wszystkim myślał, ba! Nie miałem pojęcia, co ja sam o tym wszystkim myślałem. Rozważałem wcześniej seks z facetem, jasne, ale coś więcej? Nie bardzo. Nie chciałem za bardzo wybiegać myślami w przyszłość, ale ewentualny „związek” zdecydowanie był na horyzoncie i wolałem być przygotowany.

piątek, 21 lipca 2017

Rozdział 6[G2]

 Dwa tygodnie minęły w zastraszającym tempie. Nim się obejrzałem, walizka stała spakowana w rogu pokoju i gotowa do drogi. Ogarnąłem jeszcze pokój, nie chcąc zostawiać syfu na święta. Pascal pytał mnie, czy w razie gdyby ktoś mu się zwalił na łeb, to może skorzystać z mojego pokoju, więc tym bardziej nie chciałem zostawiać pokoju w nieładzie.
Pascal też już posprzątał swój pokój, mimo że dopiero za dwa dni jechał do swojego ojca, gdzie z nim i Travisem miał spędzić święta. Ja cieszyłem się przede wszystkim na dni, które miałem spędzić w górach. Mimo tego, że szukałem na ostatnią chwilę, udało mi się znaleźć dość tani hostel. To miał być mój pierwszy raz, kiedy będę jechał sam, ale jakoś mnie to zbytnio nie bolało. Lucy nie umiała jeździć na snowboardzie i zawsze zostawała w tyle, więc żadna strata, a z rodzicami ani myślałem jechać.
Poszedłem do kuchni, słysząc że Pascal ostro tam rządzi. Na stole postawił swojego laptopa, z którego leciała muzyka. Brunet podśpiewywał cicho, szorując lodówkę.
– Pomóc ci z czymś? – spytałem.