wtorek, 6 października 2015

2.Body language



– Tooom! – zawołałem z łazienki, układając włosy. – Spakuj mi jeszcze te zielone spodnie i koszulkę w czerwoną kratę!
– Nie możesz sam tego zrobić? – odparł chyba lekko poirytowany, że zamiast zbierać swoje rzeczy, lata po mieszkaniu i zbiera moje.
– Prooszę?
 To zawsze na niego działało.
– Egh…
Uśmiechnąłem się, kiedy usłyszałem, że otwiera szafkę i przewraca rzeczy, które tam są. Od czasu wypadku dawał się urabiać jak wół, trochę mnie to bawiło szczerze mówiąc.
Skrzywiłem się, czując, że ręka wciąż mnie boli przy wykonywaniu pewnych ruchów. Wciąż była usztywniona bandażem, ale mogłem już w miarę normalnie jej używać, co było dla mnie wielką ulgą. Jeszcze tylko dwa tygodnie będę męczył się z gipsem na nodze, a potem w końcu wolność.
Naprawdę nie mogłem się doczekać.

sobota, 3 października 2015

46.Światło w ciemności



– … więc zastanawiam się, czy żywisz do Kacpra jakiś uraz? Mam na myśli to, że on i twoja mama się rozstali się zanim się urodziłeś. Myślisz, że gdyby Kacper jej nie zostawił, wciąż by żyła?
Tomek spojrzał beznamiętnie na Annę.
– Rak jest chorobą, do której przyczynia się wiele rzeczy – powiedział beznamiętnie. – Jeśli chodzi o raka płuc, jest to głównie palenie papierosów. O raka ogółem… cóż, niewłaściwa dieta, alkohol, zakażenia wirusowe, szczególnie wirus zapalenia wątroby typu  B i C, skażone powietrze… Mogą to być nawet opakowania z tworzyw sztucznych czy nadmiar słońca. Wielu ludzi też dziedziczy tę chorobę po przodkach. Rodzicach, dziadkach. I o ile Kacprowi można wiele zarzucić, to nie sądzę, żeby miał wpływ na dietę mojej mamy, jej zmiany w DNA, ilość alkoholu, jaką spożywała, zakażenia i całą resztę. Tak, Kacper lubi myśleć o sobie jak o osobie, dla której nie ma rzeczy niemożliwych, ale nawet on nie jest… nie był – poprawił się – w stanie doprowadzić do mutacji w organizmie mojej mamy na poziomie komórkowym.
Ania westchnęła.

niedziela, 27 września 2015

1.Body language

 

– Bill! Tom! Obiad!
– Już idziemy! – odkrzyknął Tom, naciskając pauzę na laptopie i zatrzymując film. Nie zaprotestowałem, zapachy było czuć z dołu już od połowy godziny i obu nam burczało w brzuchach.
Tom wstał i przeciągnął się, ziewając.
– Nudził cię film? – zapytałem. – Następnym razem możemy wybrać jakiś inny gatunek.
– Nie nudził, jestem po prostu zmęczony. Chodź, pomogę ci wstać.
Wywróciłem oczami.
– Sam mogę to zrobić.
– Wiem – odpowiedział Tom. – Po prostu chcę ci pomóc.

piątek, 25 września 2015

45.Światło w ciemności



Powiedzieć, ze Kacper czuł się zdradzony, to za mało, żeby oddać to, co jego zdaniem zrobił Paul. Za mało, żeby oddać to, co zrobiła mu Ola. Wrrr, Paul to jeszcze nic w porównaniu do Oli. Paul po prostu obiecał, że nikomu nie powie o swojej rozmowie z Tomkiem. Mógł mimo to powiedzieć o tym Kacprowi, ale dobra, już na niego nakrzyczał wystarczająco. Już wystarczająco się na ten temat pokłócili.
Gdyby Ola żyła, rozszarpałby ją na strzępy. Co za… idiotka. Kompletna idiotka. Zawsze myślał, że jest trochę mądrzejsza od pozostałych kobiet, ale najwyraźniej nie. Najwyraźniej była tak samo głupia jak wszystkie baby. Może w ogóle powinno się je wszystkie wystrzelać. Chuj z tym, że wyginie gatunek ludzki. Może małpy jeszcze kiedyś ewoluują. A jak nie to też dobrze.

czwartek, 24 września 2015

Prolog [BL]


Cholerny deszcz, pomyślałem rozeźlony.
Dlaczego akurat dzisiaj musiało tak lać? Byłem naprawdę zły, że nie pojechałem z Tomem dzień wcześniej do rodziców. Nie musiałbym prowadzić auta w takich okropnych warunkach. I nie jechałbym w tak ślimaczym tempie. Ale niee… Musiałem się uprzeć na skończenie tych cholernych projektów, żeby nie myśleć o nich przez cały weekend, no to teraz miałem za swoje.
Włączyłem głośniej radio. Tom na szczęśnie nie dobrał się do niego, więc leciała moja playlista.
– Dobra, Bill – mruknąłem do siebie. – Jeszcze tylko godzina jazdy i będziesz na miejscu. Wyśpisz się wreszcie, powygłupiasz z Tomem, pogadasz z rodzicami i pójdziesz spać…
Westchnąłem cicho. Ostrożnie wszedłem w zakręt, podążając za jadącym przede mną autem.  Nie chciałem mieć kraksy. Tom by mnie zabił, gdybym porysował jego ukochany samochód.