Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twincest. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twincest. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 kwietnia 2016

Epilog [BL]



Tom był zaskakująco cierpliwy. Nie pytał, nie sugerował, nie zaczynał tematu, zupełnie jakby to nie miało żadnego znaczenia. Obaj wiedzieliśmy, że ma, ale dopóki nie ruszałem tego tematu, on też tego nie robił.  Był cierpliwy do tego stopnia, że jakaś część mnie chciała to wszystko przeciągnąć tylko żeby zobaczyć, ile wytrzyma.
Na szczęście dla niego zdecydowana większość postanowiła docenić jego starania.
Minęło prawie pół roku, zanim byłem w stanie pomyśleć „tak, chcę tego”. Wcześniej seks analny mnie po prostu przerażał.

piątek, 18 marca 2016

17.Body language



- Och, Boże!
Odchyliłem głowę bardziej do tyłu, pozwalając mu pieścić ustami moją szyję. Całował ją, ssał i przygryzał, zapewne zostawiając sporo śladów, ale nie miałem nic przeciwko. Objąłem go ręką mocniej za szyję, wplatając palce w jego włosy. Jak zwykle, kiedy nie ruszał się z domu, związał je na czubku głowy, tworząc niedbały kok, z którego wystawało sporo kosmyków.
Drugą ręką przejechałem po jego plecach, z pewnością zostawiając na nich ślady paznokci. Moje biodra mimowolnie poszły w ruch. Otarłem się o niego, wyrywając jęk z jego ust. Obaj byliśmy mocno podnieceni, ale żaden z nas nie zamierzał zakończyć zabawy. Doprowadzanie się wzajemnie do pasji okazało się świetnym sposobem na spędzenie deszczowego dnia w domu.

wtorek, 8 marca 2016

16.Body language

To była pierwsza noc od dawna, którą ja i Tom spaliśmy w osobnych pokojach i łóżkach. Mimo tego, że byłem wykończony fizycznie i psychicznie, kręciłem się na wszystkie strony do trzeciej nad ranem. W mojej głowie dosłownie szalało od nadmiaru wrażeń i podejrzewałem, że szybko się nie uspokoi. W końcu jakoś udało mi się zasnąć, ale i tak budziłem się co jakiś czas.
Około ósmej poddałem się, pozbierałem swoje rzeczy i pojechałem na siłownię. W środku mnie aż nosiło. Wiedziałem, że muszę się wyszaleć na siłowni i pozbyć tej dziwnej energii, zanim rzeczywiście wskoczę do naszego basenu i się utopię. Celowo, oczywiście.
Na szczęście, pomogło. Nawet bardziej niż sądziłem. Totalnie się przetrenowałem, ale bolące mięśnie pozwoliły mojej głowie choć na chwilę odpocząć. To nie tak, że nie chciałem tego wszystkiego przemyśleć na spokojnie. Mój mózg mi po prostu nie pozwalał tego zrobić na spokojnie, zupełnie jakby siedział w nim jakiś złośliwy duszek i nakręcał wszystko dookoła.

niedziela, 28 lutego 2016

15.Body language



Te całe „randki” przydarzyły nam się jeszcze dokładnie trzy razy w ciągu kolejnego miesiąca. Żaden z nas nie pracował, obaj nie mieliśmy żadnych większych zobowiązań, jedynie powoli nagrywaliśmy kawałki do nowej płyty, więc mogliśmy wyjść kiedy nam się żywnie podobało.
Pierwsza randka po tej pierwszej randce, czyli właściwie druga, była zupełnie inna. Poszliśmy do kina na komedię, przy której obok pękaliśmy ze śmiechu, szturchając się, rzucając popcornem w innych ludzi (aż nas wyrzucono), a potem spacerując po mieście i jedząc lody. Trzecia randka była wizytą w zoo. Tom i ja byliśmy absolutnie straszni, jeśli chodzi o zwierzęta. Od małego je uwielbialiśmy i świetnie razem się bawiliśmy, podziwiając zwierzęta, które tam zobaczyliśmy. Spędziliśmy w zoo cały dzień i wyszliśmy z bólem serca i obietnicą, że jeszcze tam wrócimy. Czwartą randką był piknik w parku, kiedy trochę się ochłodziło i mogliśmy wytrzymać na dworze bez klimatyzacji. Tom załatwił przepyszne jedzenie, kubeł lodów i siebie.

niedziela, 14 lutego 2016

14.Body language



Randka.
Popatrzyłem w lustro. Gdyby ktoś zobaczył moją minę, powiedziałby, że jestem naburmuszony, ale jakoś nie potrafiłem zmienić swojego wyrazu twarzy, a wszystko przez…
Randkę. Cholerną randkę.
Do tej pory postrzegałem to słowo różnie, zależnie od okoliczności. Gdy myślałem o sobie i jakiejś dziewczynie wychodzących razem, to słowo kojarzyło mi się z podekscytowaniem, nadzieją, dobrze spędzonym czasie i czymś, co ogólnie jest przyjemne. Gdy to Tom – czy jakiś znajomy, znajoma – wychodziła randkę, byłem o to trochę zazdrosny. Pewnie dlatego, że ja od zawsze miałem problem ze znalezieniem sobie kogoś i wkurzało mnie, że inni dobrze się bawią, podczas gdy ja siedziałem w domu i pisałem piosenki, udając że wszystko jest w porządku. A wcale nie było, piosenek nie da się zerżnąć i zdawałem sobie z tego sprawę, nawet jeśli niektórzy muzycy nie.

sobota, 6 lutego 2016

13.Body language



Od samego początku chodziło mi tylko o to, żeby zapędzić Toma w kozi róg i uświadomić mu, że to oczywiście ja mam rację.
No i cóż… Chciałbym móc powiedzieć, że Tom zrozumiał, co miał zrozumieć, ale niestety…
Z irytacją musiałem przyznać, że to on zapędził mnie w kozi róg. Na początku nie bardzo wiedziałem, co oprócz rimmingu mogłem zrobić, żeby go jakoś odwieść od tego pomysłu, żeby być ze mną w związku. Potem przyszło mi do głowy kilka szalonych rzeczy, takich jak pytanie, czy chce być na wyłączność – chciał – i… I jakoś wmawianie mu, że ja nie chcę, nie miało najmniejszego sensu, bo nigdy nie kryłem się z tym, jak postrzegałem związki i miłość. To ja zawsze byłem tym, który chciał się zakochać, który chciał mieć kogoś bliskiego sercu. To ja zawsze marzyłem o tym tajemniczym uczucie, przez które ludzie tracili rozum. To byłem ja. Ja i tylko ja. Tom by mnie wyśmiał, gdybym nagle mu powiedział, że się rozmyśliłem. Nie miałem zamiaru robić z siebie jeszcze większego idioty.

środa, 13 stycznia 2016

12.Body language



Jak się szybko okazało, Tom potrafił być strasznie uparty jeśli tego naprawdę chciał. Nie, żebym o tym nie wiedział, po prostu nigdy wcześniej nie dał mi tego odczuć do tego stopnia. Wkurzał mnie nie raz różnymi rzeczami, ale i tak wiedziałem, że do niektórych ludzi podchodził znacznie surowiej.
Tym razem jednak to ja padłem jego ofiarą.
Przez pierwszych kilkanaście dni nie byłem pewny, co on właściwie sobie wbił do tej pustej łepetyny. Najwyraźniej zamierzał coś udowodnić, ale dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, co.
Tom chciał mi pokazać, jak będą wyglądały nasze relacje w przyszłości, jeśli sprawa TEGO jakoś nie zostanie załatwiona.
Problem polegał na tym, że byliśmy w impasie. Żaden z nas nie zamierzał odpuścić i popłynąć z prądem, obaj chcieliśmy postawić na swoim. Wiedziałem, że jeśli Tom faktycznie tego chce to nie odpuści za żadne skarby świata. A to…

niedziela, 3 stycznia 2016

11.Body language



Drżałem. Byłem cały zapocony i miałem dreszcze. Przełknąłem ciężko ślinę, w pierwszej chwili nie mając zielonego pojęcia, co powinienem zrobić. Chciałem się ruszyć, ale moje ciało było sparaliżowane. Przed oczami stale miałem wspomnienia, które właśnie do mnie wróciły i nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Męskość Toma wbijała się w mój rowek między pośladkami, wyraźnie szukając kontaktu. Dopiero po chwili, kiedy Tom mocniej przycisnął się do mnie mocniej, moje ciało nagle odzyskało mobilność.
Wyrwałem się z jego uścisku i zszedłem z łóżka. Na drżących nogach dostałem się o łazienki i wlazłem pod zimny prysznic. Chciałem jakoś zmusić swoje ciało do reakcji, do czegokolwiek, bo chwilowa apatia, która mnie ogarnęła, była przerażająca.
Wyszedłem z łazienki dopiero w momencie, kiedy drżałem, ale z zimna. Czucie w całym ciele powoli do mnie wracało i już nie czułem się, jakbym próbował sterować obcym ciałem.
Nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Po zdumieniu i chwilowym paraliżu przyszła wściekłość.

czwartek, 24 grudnia 2015

10.Body language



W pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały i jakoś tak nagle… zapadła cisza. Nie śmialiśmy się już, po prostu patrzyliśmy na siebie. Zdałem sobie sprawę, że Tom siedzi mi na podbrzuszu. Obaj oddychaliśmy dość ciężko, zmęczeni po wygłupach.
Zrobiło się dziwnie… niezręcznie. Zamrugałem, zaskoczony tym nagłym odczuciem. Tom chrząknął i zszedł ze mnie. A więc nie tylko ja to poczułem? Ale…. Co to było? Co spowodowało, że obaj poczuliśmy się niezręcznie? Wygłupialiśmy się w ten sposób miliony razy.
Naprawdę nie rozumiałem, co przed chwilą miało miejsce.
– Idziemy coś zjeść? – zapytał Tom, przeciągając się.
– Mhm, możemy.
– Wieczorem przyjdzie Ria, będziemy oglądać filmy. Chcesz się przyłączyć?
– Jasne, chętnie.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

9.Body language



Wydawało mi się, że już nie mogę się czuć bardziej niezręcznie, ale myliłem się. Ciągle miałem przed oczami obrazy, kiedy całowałem Tomowi krocze, kiedy się całowaliśmy, dotykaliśmy, nawet jeśli ten dotyk był zupełnie niewinny. Nagle w każdym jednym geście ze strony Toma zacząłem dostrzegać coś więcej i to cholernie mnie przerażało.
Tom na pewno zauważył, że zachowuję się dziwnie i unikam z nim kontaktu cielesnego, a przynajmniej takiego, który – gdyby to był ktoś inny – uznałbym za naruszenie przestrzeni osobistej.
Byłem absolutnie przerażony tym, co się działo. Tym, co czułem. Tym, co mi się przypominało. Mózg mi podpowiadał, że to nie mogła być prawda. Ja i Tom nie byliśmy tacy. Byliśmy normalnymi bliźniakami, a te wszystkie twincesty w necie były tylko głupim zboczeniem naszych fanów. Dobrze pamiętałem, ze gdy pierwszy raz o nich usłyszałem, byłem w totalnym szoku. Nie rozumiałem, jak ludzie mogą wymyślić coś takiego. Nie mieściło mi się to w głowie. Tom się nabijał, że musiałbym mieć trochę więcej na górze i mniej na dole, żeby zwrócił na mnie uwagę, ale po jednej kłótni na ten temat nie wyjeżdżał z tym, jeśli ktoś inny nie zaczynał tematu.

niedziela, 6 grudnia 2015

8.Body language



– Tom, widziałem to co najmniej pięć razy! – poskarżyłem się, kiedy włączył drugą część Iron Mana.
– I zobaczysz jeszcze następnych pięć w najbliższym czasie – odparł, nalewając kolejną porcję whisky do szklanek i zalewając to colą. Podał mi jedną. – Dobrze wiem, że kazałeś mi dzisiaj przejechać te piętnaście kilometrów rowerem, żeby nie chciało mi się iść na imprezę, więc cierp ciało coś chciało.
Wywróciłem oczami, ale nie zaprotestowałem, bo to była prawda. Chciałem, żeby Tom trochę przystopował z piciem, więc zmusiłem go do wycieczki rowerowej, mimo że nie podobało mi się to jeszcze bardziej niż jemu. Wiedziałem, że jeśli zostanie w domu i będzie pił ze mną, nie wypije tak dużo, jak wypiłby w klubie.
Szkoda tylko, że tak szybko mnie przejrzał.
Usiadł obok mnie, trzymając w ręce swojego drinka. Sączyliśmy je powoli. Nie wiem jak on, ale ja czułem już lekki szum i wiedziałem, że jestem lekko wstawiony.

sobota, 28 listopada 2015

7.Body language



– Tak, mamo – powtórzyłem chyba po raz tysięczny do telefonu. – Tak, tak… Eee, nie, nie przypomniałem sobie zbyt wiele, tylko kilka rzeczy.
Westchnąłem ciężko i tak szybko jak mogłem wcisnąłem telefon Tomowi. Przez chwilę patrzył na mnie zaspany, w końcu było jeszcze wcześnie jak na nas, ale w końcu zaczął rozmawiać z mamą. Ja tylko zakopałem się głębiej pod kocem. Tom jak zwykle podkręcił klimę na maksa i w pokoju była dosłownie lodówka.
Nawet nie słuchałem, o czym z nią gada. Po prostu zamknąłem oczy i poszedłem dalej spać. Nigdy nie spałem tak dobrze jak z Tomem, więc zamierzałem z tego korzystać ile się da.

czwartek, 19 listopada 2015

6.Body language



– Jeszcze ci się nie znudziło to cholerne oglądanie?
Spojrzałem tylko na Toma beznamiętnie w odpowiedzi, chrupiąc głośno popcorn. Jasne, że mi się już znudziło, ostatnie dwa miesiące nie robiłem nic innego, ale czymś musiałem się zająć. Przy oglądaniu filmów szybko ostatnimi czasy zasypiałem, co też nie było głupie. Teoretycznie mogłem już normalnie funkcjonować i wszystko było ze mną w porządku, ale jakoś tak nie potrafiłem się pozbierać do kupy.
A na dworze padał deszcz. Znowu. Nie mogłem spać w nocy, kiedy słyszałem jak krople deszczu uderzają o dach. Nie pamiętałem wypadku, ale leżąc w łóżku miałem wrażenie, że jestem uwięziony we wraku, a deszcz pada na mnie przez wybitą szybę i wychładza moja na wpół żywe ciało. Dopuszczałem też do siebie możliwość, że to wcale nie było moje wyobrażenie, tylko powrót kolejnego wspomnienia, tym razem w mniej bolesny, aczkolwiek o wiele bardziej przerażający sposób.
– Chcesz gorącą czekoladę? – krzyknął do mnie Tom z kuchni.
– Tak! – odkrzyknąłem.
Tym razem miałem na tapecie kilka komedii. Potrzebowałem czegoś na rozweselenie, ostatnio byłem w zbyt depresyjnym nastroju, żeby to było zdrowe.
Po chwili dołączył do mnie Tom, podając mi mój kubek z gorącą czekoladą. Wziąłem go z cichym dziękuję i oparłem sobie na brzuchu, skupiając się na fabule filmu. Tom usiadł obok, również wbijając wzrok w ekran. Nie skomentowałem tego.

sobota, 7 listopada 2015

5.Body language



Byłem zawstydzony. Totalnie, na całego zażenowany. Rzadko mi się zdarzało coś takiego. Ostatnim razem było to chyba wtedy, jak Tom w wywiadzie wystrzelił, że jestem dziewicą i oczywiście nasi fani to zwęszyli, robiąc z tego wielkie halo. Myślałem wtedy, że schowam się w mysiej dziurze i nie wyjdę z niej do końca życia. Jak już zabiłbym Toma, oczywiście.
Od tamtego wydarzenia minęły lata i oto nastał kolejny pamiętny dzień, kiedy byłem okropnie zawstydzony, zażenowany i miałem wypieki na policzkach, nawet jeśli na dworze była wyjątkowo paskudna pogoda i lał deszcz.
Tom jadł banana i grzebał w telefonie. Dlaczego akurat dzisiaj Tom musiał jeść tego cholernego banana? Nie mógł zjeść jabłka albo czegoś innego? Nie, on wybrał banana, chyba jakoś telepatycznie wyczuwając… to.
Nigdy się nie przyglądałem jak mój bliźniak je banana, ale teraz czułem się wybitnie niekomfortowo. No bo… co on robił z tym bananem? Nie mógł go zjeść jak człowiek, tylko musiał brać do ust jakby ćwiczył obciąganie i…

środa, 28 października 2015

4.Body language



Po powrocie z klubu poszedłem prosto pod prysznic. Trochę się chwiałem na boki pod strumieniem ciepłej wody, czując krążący w żyłach alkohol. W uszach lekko mi szumiało, ale było to bardzo miłe uczucie.
Gdy skończyłem, ubrany tylko w slipy poszedłem do pokoju Toma. On zawsze wieczorem szybciej uwijał się w łazience i byłem pewny, że poszedł już spać.
Stanąłem przed drzwiami i odetchnąłem cicho, po czym zapukałem delikatnie.
– Proszę.
Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. W pokoju Toma była ciemno, a on leżał na łóżku oparty o wielką poduchę i grzebał w swoim smartfonie. Kiedy spojrzał na mnie, z jego twarzy nie dało się niczego odczytać.
– Możemy porozmawiać? – spytałem cicho.
– Jasne – odparł spokojnie.

sobota, 17 października 2015

3.Body language



Czas leciał. Tak po prostu. Nim się obejrzałem, od naszego wyjazdu z Niemiec minął już miesiąc, a ja wracałem do domu ze szpitala bez gipsu na nodze. Wciąż trochę bolało, ale lekarz mnie ostrzegł, że zwłaszcza w Niemczech mogę odczuwać ból w nodze ze względu na tamtejszy klimat. Na szczęście nie planowałem tam szybko wracać.
Ten miesiąc był dziwny. W mojej głowie pojawiały się strzępki wspomnień, ale już kompletnie nie próbowałem tego jakoś połączyć w logiczną całość. Urywki były krótkie, jakieś pojedyncze obrazy wyrwane z kontekstu, w dodatku nie po kolei. Przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy. Wiele rzeczy działo się setki razy w moim życiu, więc nie przywiązywałem do nich zbytniej uwagi. Niektóre były zbyt dziwne, żeby zwracać na nie uwagę jak na przykład Tom czerwony jak burak i wyraźnie zawstydzony, biegnący do łazienki dziwnie pochylony do przodu. Cóż, Tom nie bywa zawstydzony. Chyba musiałby narobić w majtki, żeby się zawstydzić. Chociaż może to było to? W końcu biegł do kibla skulony, może to faktycznie chodziło o to.

wtorek, 6 października 2015

2.Body language



– Tooom! – zawołałem z łazienki, układając włosy. – Spakuj mi jeszcze te zielone spodnie i koszulkę w czerwoną kratę!
– Nie możesz sam tego zrobić? – odparł chyba lekko poirytowany, że zamiast zbierać swoje rzeczy, lata po mieszkaniu i zbiera moje.
– Prooszę?
 To zawsze na niego działało.
– Egh…
Uśmiechnąłem się, kiedy usłyszałem, że otwiera szafkę i przewraca rzeczy, które tam są. Od czasu wypadku dawał się urabiać jak wół, trochę mnie to bawiło szczerze mówiąc.
Skrzywiłem się, czując, że ręka wciąż mnie boli przy wykonywaniu pewnych ruchów. Wciąż była usztywniona bandażem, ale mogłem już w miarę normalnie jej używać, co było dla mnie wielką ulgą. Jeszcze tylko dwa tygodnie będę męczył się z gipsem na nodze, a potem w końcu wolność.
Naprawdę nie mogłem się doczekać.

niedziela, 27 września 2015

1.Body language

 

– Bill! Tom! Obiad!
– Już idziemy! – odkrzyknął Tom, naciskając pauzę na laptopie i zatrzymując film. Nie zaprotestowałem, zapachy było czuć z dołu już od połowy godziny i obu nam burczało w brzuchach.
Tom wstał i przeciągnął się, ziewając.
– Nudził cię film? – zapytałem. – Następnym razem możemy wybrać jakiś inny gatunek.
– Nie nudził, jestem po prostu zmęczony. Chodź, pomogę ci wstać.
Wywróciłem oczami.
– Sam mogę to zrobić.
– Wiem – odpowiedział Tom. – Po prostu chcę ci pomóc.

czwartek, 24 września 2015

Prolog [BL]


Cholerny deszcz, pomyślałem rozeźlony.
Dlaczego akurat dzisiaj musiało tak lać? Byłem naprawdę zły, że nie pojechałem z Tomem dzień wcześniej do rodziców. Nie musiałbym prowadzić auta w takich okropnych warunkach. I nie jechałbym w tak ślimaczym tempie. Ale niee… Musiałem się uprzeć na skończenie tych cholernych projektów, żeby nie myśleć o nich przez cały weekend, no to teraz miałem za swoje.
Włączyłem głośniej radio. Tom na szczęśnie nie dobrał się do niego, więc leciała moja playlista.
– Dobra, Bill – mruknąłem do siebie. – Jeszcze tylko godzina jazdy i będziesz na miejscu. Wyśpisz się wreszcie, powygłupiasz z Tomem, pogadasz z rodzicami i pójdziesz spać…
Westchnąłem cicho. Ostrożnie wszedłem w zakręt, podążając za jadącym przede mną autem.  Nie chciałem mieć kraksy. Tom by mnie zabił, gdybym porysował jego ukochany samochód.

piątek, 17 kwietnia 2015

Epilog [TWT]



Jęknął cicho, kiedy poczuł ból. Bliźniak spojrzał na niego czujnie i ostrożnie wysunął jeden z palców, wracając z powrotem do dwóch.
– Nie musisz go wyciągać, włóż go z powrotem – rzucił z lekką irytacją. Nie chciał, żeby się z nim cackano, w końcu nigdy się nie przyzwyczai, jeśli będzie się go traktować jakby był ze szkła.
Sapnął, gdy poczuł w sobie po raz kolejny trzy palce. Ból nasilił się, ale ani myślał narzekać. Sam tego chciał, prawda?
– To cię boli.
– Ciebie też bolało, a jednak się nie zawahałem.
– Tom.
– Nie jestem ze szkła. Chcę, żebyś to zrobił. Naprawdę zamierzasz się ze mną o to kłócić w TAKIEJ chwili?
Bill zagryzł dolną wargę, ale nie zabrał ręki. Wciąż delikatnie poruszał palcami w Tomie, próbując go delikatnie rozciągnąć i przygotować na swojego członka.