– Jeszcze ci się nie znudziło to
cholerne oglądanie?
Spojrzałem tylko na Toma
beznamiętnie w odpowiedzi, chrupiąc głośno popcorn. Jasne, że mi się już
znudziło, ostatnie dwa miesiące nie robiłem nic innego, ale czymś musiałem się
zająć. Przy oglądaniu filmów szybko ostatnimi czasy zasypiałem, co też nie było
głupie. Teoretycznie mogłem już normalnie funkcjonować i wszystko było ze mną w
porządku, ale jakoś tak nie potrafiłem się pozbierać do kupy.
A na dworze padał deszcz. Znowu.
Nie mogłem spać w nocy, kiedy słyszałem jak krople deszczu uderzają o dach. Nie
pamiętałem wypadku, ale leżąc w łóżku miałem wrażenie, że jestem uwięziony we
wraku, a deszcz pada na mnie przez wybitą szybę i wychładza moja na wpół żywe
ciało. Dopuszczałem też do siebie możliwość, że to wcale nie było moje
wyobrażenie, tylko powrót kolejnego wspomnienia, tym razem w mniej bolesny,
aczkolwiek o wiele bardziej przerażający sposób.
– Chcesz gorącą czekoladę? –
krzyknął do mnie Tom z kuchni.
– Tak! – odkrzyknąłem.
Tym razem miałem na tapecie kilka
komedii. Potrzebowałem czegoś na rozweselenie, ostatnio byłem w zbyt
depresyjnym nastroju, żeby to było zdrowe.
Po chwili dołączył do mnie Tom,
podając mi mój kubek z gorącą czekoladą. Wziąłem go z cichym dziękuję i oparłem
sobie na brzuchu, skupiając się na fabule filmu. Tom usiadł obok, również
wbijając wzrok w ekran. Nie skomentowałem tego.