środa, 13 stycznia 2016

12.Body language



Jak się szybko okazało, Tom potrafił być strasznie uparty jeśli tego naprawdę chciał. Nie, żebym o tym nie wiedział, po prostu nigdy wcześniej nie dał mi tego odczuć do tego stopnia. Wkurzał mnie nie raz różnymi rzeczami, ale i tak wiedziałem, że do niektórych ludzi podchodził znacznie surowiej.
Tym razem jednak to ja padłem jego ofiarą.
Przez pierwszych kilkanaście dni nie byłem pewny, co on właściwie sobie wbił do tej pustej łepetyny. Najwyraźniej zamierzał coś udowodnić, ale dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, co.
Tom chciał mi pokazać, jak będą wyglądały nasze relacje w przyszłości, jeśli sprawa TEGO jakoś nie zostanie załatwiona.
Problem polegał na tym, że byliśmy w impasie. Żaden z nas nie zamierzał odpuścić i popłynąć z prądem, obaj chcieliśmy postawić na swoim. Wiedziałem, że jeśli Tom faktycznie tego chce to nie odpuści za żadne skarby świata. A to…

To dało mi do myślenia. Bo, jasne, mówił, że bierze to wszystko na poważnie i że to przemyślał i tego chce, ale jakoś nie do końca mu wierzyłem. Tom od małego potrafił zbajerować kogo chciał. Ja paplałem dużo bez ładu i składu, on potrafił załatwić wszystko, używając garstki słów. Dlatego jeśli chcieliśmy o coś pertraktować z mamą, on był tym, który gadał. Ja co najwyżej wyłem w niebogłosy, jeśli mama się nie zgodziła.
Byłem tym coraz bardziej przytłoczony. Brakowało mi naszych wygłupów, wspólnych imprez, obgadywania znajomych… To było nasze życie, tak było dobrze. Dlaczego Tom tak bardzo się uparł, żeby to zmienić?
Tak czy siak, wiedziałem, że coś trzeba zrobić. Musieliśmy jakoś to rozwiązać, zanim zeżre mnie to żywcem. Tom jak zwykle wyglądał, jakby nic go nie obchodziło, zamykał się w studio na całe dnie i bawił się muzyką, tworząc fenomenalne kawałki. A ja? Ja nie miałem czegoś, co mogło mi huczeć w głowie i zagłuszać moje myśli, ja siedziałem i ciągle analizowałem wszystko, co się działo.
Minęły chyba ze dwa tygodnie, zanim się zorientowałem, że zastanawiam się nad tym, czy gra jest warta świeczki. Pierdolić moralność, już nie takie rzeczy robiliśmy, żeby utrzymać się na szczycie. Jost nie raz chciał, żebyśmy się jakoś dziwnie dotykali i przytulali, bo nasi fani wymyślili sobie twincest i lepsza taka reklama niż żadna. Nie oponowaliśmy, w końcu i tak zachowywaliśmy się tak na co dzień, ale…
Dobra. Przyznaję. Podobało mi się to, co sobie przypomniałem. Kiedy przestałem przez chwilę myśleć o tym, jak złe i niemoralne było nasze zachowanie, pozostała czysta przyjemność. Bycie w ramionach kogoś, kto cię kocha, jest zupełnie inną sprawą niż bycie w ramionach kogokolwiek. I jasne, nie czułem się gejem, ale fakt był taki, że wcale nie musiałem, żeby zauważyć , że Tom mnie pociąga. Bo przecież tu nawet nie chodziło o to, co ma między nogami. Najzwyczajniej w świecie podniecało mnie to, w jaki sposób mnie dotykał. Lubiłem, kiedy to robił, lubiłem czuć jego dłonie na swoim ciele, lubiłem wtulać się w niego. Nikt inny nigdy nie da mi tego, co on mógł mi dać, bo nikt inny nie znał mnie ta jak on i nikt nigdy nie będzie w stanie tego zrobić.
Problem polegał na tym, że dla nas nie było drogi powrotnej. Tego najbardziej się bałem. Normalnie ludzie, jeśli zdecydują się rozstać – w mniej lub bardziej cywilizowany sposób – mogą się rozejść i nigdy więcej się nie oglądać, jeśli mają takie życzenie. My nie mieliśmy tego komfortu. Jeśli się okaże, że z jakiegoś powodu to nie wypali, nie będziemy mogli się tak po prostu rozstać. Raz, że mamy tych samych znajomych i rodzinę i nie dalibyśmy rady się od siebie odseparować, a dwa, że nie chciałem stracić brata. Był jedyną osobą, którą miałem przy sobie zawsze. Rodzice kiedyś umrą i ich nie będzie, z przyjaciółmi kontakty się poluźnią, a on… On był tylko jeden i nie mogłem sobie pozwolić na to, żeby go stracić.
Nie oznaczało to jednak, że nie zaczynałem się powoli łamać, bo zaczynałem. Zaczynałem i przerażało mnie to. Tom, niech go szlag trafi, na każdym kroku mi udowadniał, że jeśli zostanie, jak jest, między nami już nigdy nie będzie jak kiedyś. Każdy jeden dzień tkwienia w próżni sprawiał, że nasze więzi słabły. Co, jeśli będę się upierał przy swoim i przez to go stracę? Tom był silniejszy ode mnie, wiedziałem, że jakoś by przetrwał rozłąkę.
Ja nie.
Ile bym dał, żeby móc z kimś o tym pogadać, pomyślałem. Nie obraziłbym się, gdyby jakaś dobra duszyczka doradziła mi, co powinienem w takiej sytuacji zrobić. Zazwyczaj miałem od tego Toma, ale w tej sytuacji… Cóż. Zostawałem sam na placu boju.
I nagle mnie oświeciło. Z wrażenie omal nie spadłem ze schodów, z których akurat schodziłem.
Bo przecież… Tom tak usilnie próbował mi udowodnić, jak będzie wyglądało nasze życie, jeśli nie odpuszczę. Może po prostu powinienem się zgodzić i mu pokazać, że to nie wypali? Bo, serio, co jak co, ale nie zamierzałem brać w dupę, nawet dla niego. Nawet JEGO, tak właściwie. Bo jakoś nie widziałem go z rozłożonymi nogami i gotową na penisa dziurą.
Może jeśli go przetrzymam to zrozumie, że to jest bez sensu. Niby cały ten czas po moim wypadku – i przed chyba też – czekał. Niby nie miał żadnych lasek, chociaż kto go tam wie. Chciał chyba w ten sposób dowieść, że potrafi żyć bez wkładania w dziurę. Ja jednak swoje wiedziałem, za długo już go znałem. Jeśli odpowiednio go przycisnąć i na końcu mu nie dać, Tom w końcu zmięknie. W przenośni, bo dosłownie to nie i o to mi chodziło.
Wahałem się tylko chwilę. Z jednej strony to rozwiązanie na pewno miało jakieś wady – wszystko miało, nawet Tom, mimo że nie chciał tego przyznać – ale nie chciałem się nad tym zastanawiać ani tego analizować. Chciałem działać, póki jeszcze pomysł był świeży i mogłem coś zdziałać.
Ha. Tylko czekaj, Tom!
Wparowałem do studio jak burza. Tom siedział przed komputerem ze słuchawkami na głowie, kiwając nią w takt muzyki. Przed jego oczami na monitorze działy się iście dziwne rzeczy, których nawet nie próbowałem zrozumieć. To nie była moja działka.
Nie zauważył mnie. Sapnąłem i podszedłem do niego. Spojrzał na mnie dopiero wtedy, kiedy złapałem go za ramię i przekręciłem w swoją stronę w obracanym hotelu.
Otworzył usta i sięgnął do słuchawek, ale nie dałem mu tego zrobić.
Pocałowałem go.
Gdyby ktoś mógł nagrać jego minę. Był taki zszokowany. Zupełnie nie wierzył w to, co zrobiłem. Nie zamierzałem dać mu czasu na przemyślenie tego, po prostu wpiłem się w jego usta mocniej i zamknąłem oczy.
Chciałbym powiedzieć, że było dziwnie, że mi się nie podobało i że bleh, ale nie mogłem. Usta Toma były miękkie i ciepłe i całowanie go sprawiało mi prawdziwą przyjemność. Czułem, jak zsuwa słuchawki z głowy i zrzuca je na podłogę, obejmując mnie ramionami w pasie i ściągając na swoje kolana. Było mi trochę niewygodnie, ale zignorowałem to. Tom przez chwilę pozwalał mi dominować, po czym objął mnie mocniej i rozchylił moje wargi językiem, wpraszając się do środka.
Przez całe moje ciało przeszły dreszcze. Całowałem się wiele razy, może z seksem było gorzej, ale całowanie miałem opanowane do perfekcji. Całowałem mnóstwo ludzi, dziewczyny i nawet kilku chłopców, ale tylko pocałunki Toma były tak elektryzujące. Jęknąłem cicho, czując ciepło w podbrzuszu. Byłem już na wpół twardy od samego pocałunku, a Tom nawet nie chwycił mnie za tyłek.
- Och, kurwa… - wyjęczał, gwałtownie pochylając się do przodu. Wciągnąłem gwałtownie powietrze i złapałem go mocno za szyję, żeby nie spaść.
Jego kolana głośno uderzyły o podłogę, kiedy jednym sprawnym ruchem przeniósł nas z obracanego krzesła na podłogę. Uśmiechnął się zadowolony z tego, że leży pomiędzy moimi nogami i z powrotem wpił się w moje usta.
Sapnąłem tylko, ale odwzajemniłem pocałunek. Pozwoliłem mu ocierać się kroczem o moje i nie starałem się zsunąć nóg.
- Co... – pocałował mnie mocno w szczękę – Tak… - Złożył szybko pocałunek na mojej szyi. – Nagle?
Jęknąłem cicho, kiedy zassał się na moim jabłku Adama. Jebany Tom. Zdecydowanie wiedział, co robi.
- Bo tak – odpowiedziałem lakonicznie.
Byłem pewny, że od razu będzie chciał pójść na całość albo chociaż wyskoczy z obciąganiem, ale ku mojemu zdumieniu, zwolnił, przeradzając nasz namiętny pocałunek w subtelną pieszczotę.
Cóż, byłem bardzo zaskoczony, bo tego się kompletnie nie spodziewałem. Dalej na mnie leżał, dalej się o mnie trochę ocierał, ale nawet nie próbował rozpiąć mi spodni. Po prostu całował mnie powoli, niespiesznie, jak nastolatek, który nie do końca wie, co dalej. Jakby chciał nasycić się tą chwilę, nie myśląc o tym, co będzie dalej.
Oddawałem każdy pocałunek, nie wiedząc, co o tym wszystkim myśleć. Było mi przyjemnie, ale nie tak, żeby dążyć od razu do seksu. Było… miło. Po prostu miło.
Nie wiem, ile minęło czasu, zanim Tom wreszcie odsunął się lekko ode mnie. Podpierał się dłońmi po obu stronach mojej głowy. Obaj byliśmy lekko spoceni od gorączki, która panowała w LA, ale żadnemu z nas to nie przeszkadzało. Patrzyliśmy sobie w oczy przez dłuższą chwilę, nic nie mówiąc. Nie zamierzałem odzywać się pierwszy. I tak bym zbytnio nie wiedział, co powiedzieć.
- Co się tak gapisz? – wybuchłem w końcu, nie wytrzymując jego intensywnego spojrzenia.
Uśmiechnął się półgębkiem. Jego oczy aż błyszczały z ekscytacji.
- A co? Nie mogę?
- Nie! – burknąłem. Rany, czy on próbował ze mną flirtować? Frajer. Jakim cudem podrywał te wszystkie laski w klubach zawsze pozostanie dla mnie zagadką.
Wywrócił oczami. Nachylił się i pocałował mnie lekko w czoło.
- Choć, zamówimy coś z dostawą do domu. Jestem głodny – powiedział.
Wstał i podał mu rękę, podnosząc mnie do pionu. Znowu mnie zaskoczył. Nie chciał iść do łóżka? Poprzestał tylko na całowaniu? To było dziwne.
Wzruszyłem ramionami i razem poszliśmy do salonu. Pewnie wolał poczekać do wieczora, jak już będziemy szli spać. To było bardzo prawdopodobne.
- Chińszczyzna? – spytał, wyciągając swój nowy telefon.
- Jasne.
Ach, czy wspominałem już o tym, jak Tom się ze mnie śmiał, kiedy odsłuchiwał w kuchni to, co mu nagrałem na poczcie głosowej? Patrzył na mnie tak, że miałem ochotę się zapaść pod ziemię, a tam nawet nie było nic mocno wstydliwego.
Niecałą godzinę później siedzieliśmy już obok siebie i wcinaliśmy chińskie żarcie. Tom siedział blisko, nasze uda się stykały, ale nie próbował mnie jakoś obmacywać ani nic.
- Odpowiesz mi na jedno pytanie? – spytałem.
- Hmm? – spojrzał na mnie, żując zawzięcie.
- Co ci tak właściwie strzeliło do głowy, że to – wskazałem na nas – wydało ci się dobrym pomysłem?
Połknął i uśmiechnął się szeroko.
- Chciałbyś wiedzieć, co?
- Toom.
Wzruszył ramionami.
- Trafiłem w necie na kilka hot obrazków i animacji.
- Widzieliśmy to już wcześniej. – Wywróciłem oczami.
- Niby tak, ale wcześniej jakoś się nad tym nie zastanawiałem. Wiem, że w necie jest o nas sporo opowiadań, więc poszperałem trochę.
- Czytałeś w necie jakiś cholerny twincest? – Spojrzałem na niego z absolutnym niedowierzaniem.
- No co? – spytał obronnie. – Niektóre są naprawdę niezłe.
- TOM!
- No co? Serio mi się podobały. Wiesz, że nie lubię czytać.
Pokręciłem tylko głową, wkładając sobie do ust jakieś dziwne, zielone warzywo. Nie miałem pojęcia, co go tak nagle wzięło, ale wiedziałem, że od czegoś to wszystko musiało się zacząć. Nigdy bym się jednak nie spodziewał, że to była sprawka cholernego Internetu.
Internet jest niebezpieczny.
Nie gadaliśmy więcej o tym. Jeśli za dużo bym go wypytywał, zdałby sobie sprawę, że coś jest nie tak. To, że tak nagle mi się odmieniło, nie oznaczało, że pozbyłem się wszystkich wątpliwości i Tom dobrze o tym wiedział.
Wieczorem, kiedy już położyłem się spać, kręciłem się na wszystkie strony świata, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Każdy jeden dźwięk sprawiał, że serce zaczynało mi walić jak młotem.
Przyjdzie czy nie przyjdzie?
Jeśli nie przyjdzie, to oczekuje, że ja przyjdę czy nie?
Jeśli przyjdzie, będzie oczekiwał, ze zrobimy coś zboczonego czy nie?
Tyle pytań i zero odpowiedzi, jedno jest pewne, Tom się nie spieszył, jeśli zamierzał przyjść. Trochę mnie to irytowało, bo byłem pewny, ze od razu weźmie się do rzeczy, a on nic. Mój brat, jeśli chodziło o związki, nie należał do zbyt cierpliwych osób. Tym bardziej mnie dziwiło, że robił to wszystko powoli. Byłem pewny, że będę go musiał powstrzymać już w studio, bo będzie chciał mi tam wsadzić w trybie natychmiastowym, a on nawet nie zdjął mi spodni. What the fuck?
Po prostu… What the fuck?
Gdy już zdecydowałem, że mój bliźniak nie zamierza przyjść, usłyszałem jego krok na korytarzu, a potem moje drzwi się uchyliły i wszedł do środka.
Miał na sobie tylko spodenki do spania i kilka bransoletek na rękach, których nie ściągał ani do snu. Podrapał się po brzuchu, podchodząc do mnie powoli.
- Mogę? – spytał, wskazując głową łóżko.
Bez słowa przesunąłem się w bok, robiąc mu miejsce.
Położył się obok, szybko znajdując sobie wyglądną pozycję. Czekałem na jakiś jego ruch. No bo… No bo kurde! Albo ktoś podmienił mi brata, albo Tom podchodził do tego wszystkiego jak nie on.
I najwyraźniej nie zamierzał zrobić absolutnie nic. Nie kręcił się ani niczego nie próbował, zupełnie jakby po prostu zamierzał spać.
Zmarszczyłem brwi, patrząc w sufit i zastanawiając się, co teraz. W takim tempie to on szybciej mnie doprowadzi do szału niż ja jego.
Doobra, myśl, nakazałem sobie. Co takiego mogło stać się w naszej sytuacji, co mogłoby Toma trochę… odstraszyć? Zniesmaczyć? Przestrasz…
Chwila, chwila.
Zniesmaczyć! To było to.
Obróciłem głowę i spojrzałem na niego. Moje oczy już przyzwyczaiły się do mroku, więc całkiem nieźle go widziałem. Wziąłem mentalnie głęboki oddech i odezwałem się cicho.
- Tom?
- Mhm? – wymamrotał prawie od razu.
Zagryzłem dolną wargę.
- Mogę cię o coś spytać?
Zaśmiał się cicho.
- I tak mnie spytasz.
Cóż, miał rację.
- Okej. No więc… Co myślisz o… o rimmingu? – Tom otworzył oczy i spojrzał na mnie. Z jego twarzy nie dało się kompletnie nic odczytać.
- Co dokładnie masz na myśli? – zapytał zupełnie spokojnie, jakbyśmy gadali o pogodzie.
- No… zrobiłbyś to komuś? G-gdyby ten ktoś chciał?
Przez chwilę tylko na mnie patrzył, a potem odparł tak samo spokojnym głosem.
- Komuś nie. Tobie tak.
Serce zabiło mi szybko, kiedy to usłyszałem. Zaraz jednak pomyślałem, że nie ma mowy. Tom nie był gejem, a co dopiero gejem, który zrobiłby komuś… to. Wzbraniał się przed tą stroną barykady odkąd tylko dowiedział się o jej istnieniu. Nie ma opcji, żeby wylizał facetowi tyłek lub wsadził mu język w odbyt. Nie i już. Tylko się zgrywał.
- Jasne. – Wywróciłem oczami. – Tylko tak gadasz.
- A chcesz się przekonać? – spytał, cały czas spokojnie. Sięgnął ręką do gumki od moich spodenek. Wsunął za nią palce i zaczął mi je powoli zsuwać z pośladków.
- Nie zrobiłbyś tego – upierałem się mimo wszystko. Chciał sprawdzić, czy pierwszy wymięknę, bo co innego? Zgrywał się jak nic. – Wiem, że nie.
- Okej – odparł tylko spokojnie, zsuwając mi całkiem spodenki z pośladków. – Połóż się na brzuchu.
Parsknąłem cicho i wywróciłem oczami. Znowu. Spojrzałem na niego wyzywająco i zrobiłem, co mi kazał. Tom zsunął się w dół, żeby jego twarz znalazła się na wysokości moich pośladków. Jedną ręką głaskał je i ściskał, co wywoływało u mnie kurcze w brzuchu. Miałem nadzieję, że stchórzy, zanim mi stanie i to nawet nie tyle od tego, że mnie dotykał, co świadomości tego, co chciał zrobić.
Poczułem się dziwnie bezbronny i odkryty, kiedy rozchylił lekko moje pośladki. Mimo wszystko byłem przekonany, że nie odważy się tego zrobić. Może i lubił próbować w łóżku nowe rzeczy, ale nie to.
- Jesteś tego pewny? – zapytał cicho, przygryzając lekko mój lewy pośladek.
Zadrżałem, nie spodziewając się tego.
- Tchórzysz? – spytałem z zadowoleniem.
Ha! Chciał, żebym się wycofał, bo tak naprawdę nie chciał tego robić. Sorry, Tom, nie znamy się od d…
Momentalnie zrobiłem się purpurowy, kiedy nagle język Toma dotknął mojej skóry tuż za jądrami i powoli przesunął się do góry, zwilżając to miejsce i pomarszczoną dziurkę. Kwiknąłem, otwierając szeroko oczy i wyrwałem mu się gwałtownie, aż zlatując z łóżka. Serce dudniło mi tak mocno, że miałem wrażenie, że czuję je w gardle.
Tom uśmiechnął się cwaniacko, patrząc na mnie z góry.
- Co? – spytał. – Tchórzysz?
- Nie wierzę, że to zrobiłeś! – jęknąłem, podciągając gwałtownie porki.
Wzruszył ramionami.
- Przecież ci mówiłem, że zrobię.
Pokręciłem głową. Cieszyłem się, że w tych ciemnościach nie jest w stanie dostrzec mojego rumieńca, bo spaliłbym się ze wstydu. Super, po prostu świetnie. Zamiast mu udowodnić, że to nie ma racji bytu, zrobiłem z siebie idiotę i jeszcze dałem mu do zrozumienia, że możemy posunąć się dalej.
Pozbierałem się z podłogi i położyłem na łóżku, dalej będąc w szoku. Jak…?
No jak?!
- Udowodniłeś, co chciałeś? – spytał Tom, ziewając. – Jestem zmęczony. Chcę spać.
Miałem ochotę walnąć mu w twarz, a potem zaszyć się w jakimś koncie i wybeczeć cały wstyd i zażenowanie, jakie mi towarzyszyły.
- Nie wierzę, że to zrobiłeś! – powtórzyłem niemal z wyrzutem jak stara, zacinająca się płyta.
- Było nawet lepiej niż myślałem – powiedział. Celowo się ze mną drażnił, kutas jeden. Miałem ochotę go zamordować. Powinienem to zrobić już dawno. Czemu jeszcze tego nie zrobiłem? Nikt by mnie nawet nie podejrzewał.  – Tylko mógłbyś cos zrobić z włosami, trochę przeszkadzają i nie są jakieś super w dotyku. Ani potrzebne. Mogę nawet pomóc ci je stamtąd powyrywać.
- Swoje powyrywaj! – burknąłem naburmuszony, obracając się do niego plecami. – Dlaczego zakładasz, że to ty będziesz rządził? Dlaczego nie ja?
Tom objął mnie od tyłu w pasie. Odtrąciłem ją, ale objął mnie znowu. Zacisnąłem usta, ale nie odepchnąłem go po raz kolejny.
- Ty rządzisz we wszystkich innych aspektach naszego życia, dlatego ja będę rządził w łóżku – odparł prosto.
- Od kiedy jesteś taki mądry, co? Widzę, że wszystko sobie nieźle przemyślałeś.
- Wierz mi, miałem na to więcej czasu niż bym chciał.
Nie odpowiedziałem. Nie miałem ochoty tego komentować. Po co wdawać się w głupie dyskusje i to akurat w momencie, kiedy czułem, że przegrałem tę rundę. Tom postawił na swoim. Polizał mi tyłek, matko… Ciągle było tam lekko wilgotno, pewnie gdybym dotknął palcem to…
Ale nie dotknąłem. Zamknąłem oczy i spróbowałem się uspokoić. Z szaleńczo bijącym sercem nie miałem szans zasnąć.
Głupi Tom. Na pewno nie zamierzałem się poddać i tak po prostu… odpuścić. Co to, to nie. Jednak z irytacją musiałem przyznać, że trudno będzie mi jakoś przebić go po tym, co zrobił.
Boże.
Rimming.
Jęknąłem w duchu.
Niech mi ktoś pomoże.
Proszę?


 ***
Hej:)
Mam nadzieję, że się podobało. Osobiście jestem całkiem zadowolona z tego, co tutaj wyprodukowałam, zwłaszcza w tej drugiej części;)
Czekam na Wasze opinie i bardzo dziękuję tym, którzy nie mają oporów przed komentowaniem. Wasze opinie wiele dla mnie znaczą.
Zapraszam też na mojego drugiego bloga www.not-scared-of-the-dark.blogspot.com Przypominam, że pojawiają się na nim nie tylko opowiadania o 1D, lecz także moje zwykłe slashe.
Pozdrawiam!


14 komentarzy:

  1. *.* to było genialne ! Aż sama zrobiłam się czerwona jak to czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Internet jest niebezpieczny.

    W kwestii twincestów? Zawsze. <3 #no_i_co_jeszcze_fani_nie_wymyślą #biednybill

    :D

    Opowiadanie jest świetne: przezabawna jest postawa Billa, który nie chce nic a nic, ale wkopuje się w najgorsze (z jego punktu widzenia) sytuacje. :D Cudownie kombinuje, kompletnie nie widząc, że Tom opracował plan awaryjny na wszystkie ewentualności. Wygląda to tak, jakby starszy bliźniak był starszy nie o parę minut, lecz ładnych parę lat. Może to tylko takie wrażenie, gdy jeden jest spanikowany, a drugi – spokojny, ale Tom wydaje się być już dojrzałym facetem, który chce stabilizacji. No i wyszło też na jaw, że nie Bill jest lepszy w manipulacjach, a jego duplikat. ;) Patrząc na charakterek wokalisty jest oczywistym, na kim Tom nauczył się wszystkiego, co umie w kwestii różnych bajerów.

    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No więc no... Cześć i czołem, witaj! Nową czytelniczkę masz. Psychoczytelniczkę. Bo to nie do pomyślenia zarywać szkolne przerwy (+ religie), popołudnia, wieczory i noce, zlewać naukę, płakać, śmiać się do rozpuku i wkurzać, kiedy nie można korzystać z choćby telefonu. A przez co? Twojego bloga. No zakochałam się, znalazłam miłość swojego życia. Wiesz, że to dzięki tobie poznałam TH oraz zaczęłam shippować Bill'ego i Tom'a (lepiej późno, niż wcale)?
    Muszę po komentować przeczytane opowiadania (a zastało mi kilka one-shot'ów slash'owych i zakładka short stories, uch...)

    A skoro jesteśmy przy ,,Body language''...

    Kocham. Mój pierwszy twincest i chcę ciąg dalszy. Bill, daj dupy Tom'owi i ogarnij, że nie ma co się się tak bronić przed twoją skrytą, namiętną miłością do niego. Life is brutal, pierdziel moralność, zaufaj i ruchaj (musiałam, taki rym. XD), a lepiej dupy swojej daj, carpe diem.

    Obsesjo, dziękuję za dni pełne niewyspania. Warto było.
    Czekam na ciąg dalszy. </3

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przetytaniu kilku twoich opowiadań i shotów, wreszcie zdecydowałam się na komentarz. Jako, że nie jestem dobra w pisaniu długich, wyczerpujących i motywujących komentarzy (za co mam nadzieję, że mnie nie zabijesz) to napiszę tylko, że to jest genialne i na swój sposób urocze *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Serce mi biło jak to czytałam <3 Jak ja kocham Toma, jest taki zimny, ale jednocześnie dla Billa zrobił by wszystko, i w ogóle nie przypomina stereotypowy model Toma. Tak mi się podoba z tym, że to Bill nie chce Toma, zawsze to Tom nie chce Bill, a tutaj taka odmiana. Chce więcej! Nie wiem jak mam teraz żyć?
    Więcej weny, czekam na next :*
    Daisy

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu, nie moge sie przestać śmiać! Biedny bill! Chyba nie wie w co sie wpakował... Uwielbiam to opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, internet zdecydowanie jest niebezpieczny... :D
    Bill jest tak bardzo pewny siebie i naiwny... Jeszcze nie wie, co na siebie skazał swoim jakże genialnym planem i coś czuję, że wynikną z tego same nieporozumienia. Odnszę silne wrażenie, że Tomowi nie chodzi jedynie o fizyczność i jednak czuje coś więcej do brata. T6lko czy sam to sobie uświadamia?
    Końcowa scena... o matko, kocham. Tak samo jak ten pocałunek - proszę o więcej takich scen! Kocham je w twoim wykonaniu.
    Weny! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Uwielbiam wszystkie twoje opowiadania i każde czytam, ale nie ukrywam, że wchodzę tu głównie dla twoich genialnych twincestów.
    I przy okazji zapraszam do siebie na prolog nowego opowiadania http://masks-and-masquerades.blogspot.com/ oraz na kontynuację na grzech-za-grzechem.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Odcinek generalnie fajny, Tylko ja mam zawsze problem z dominacją Toma nad Billem. Mam nadzieję, że nie zrobisz z Billa całkowitego pasywa. :) Mam strasznego pecha,że nie udało mi się jeszcze przeczytać żadnego opowiadania gdzie to Bill dominuje, jedynie u Ciebie się chociaż zamieniają. :)
    Co do Twojego drugiego bloga to mam nadzieję jak najwięcej slashy. Nie mam nic do 1D ale oni mi strasznie nie pasują w wersji homo, wiem tylko jak wyglądają ale to wystarczy żeby mi zdominować całe wyobrażenie postaci i psuje mi to czytanie.
    I taka mała prośba na koniec, żebyś może zastanowiła się nad wrzuceniem adresu swojego drugiego bloga tutaj gdzieś z boku, na stronie główniej, myślę że wielu bardzo ułatwiło by to życie a jeśli ktoś nowy/ po dłuższej przewie tutaj trafi to i tam też pewnie chętnie zajrzy. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwaga, uwaga!Uroczyście oznajmiam, że to mój pierwszy komentarz na Twojej stronie w nowym roku :). Oczywiście, czytam uważnie wszystkie odcinki Twoich opowiadań, jakie wrzucasz na stronę, ale komentatorem jestem marnym a raczej mało wydajnym. Zresztą uważam, że ze strony technicznej nie bardzo mam się do czego przyczepić. W tym odcinku wyłapałam tylko trzy błędy : "Choć, zamówimy coś z dostawą do domu" - powinno być "chodź";" lubił próbować w łóżku nowe rzeczy" - moim zdaniem powinno być "nowych rzeczy" i jeszcze tylko literówka w słowie "portki" gdzie brakuje "t". Tyle.
    Samo opowiadanie jest świetne. Najzabawniejszy jest Bill, który tak strasznie kombinuje, żeby udowodnić swoją rację a za każdym razem Tom jest o krok przed nim. Czyżby jednak nie znał swojego brata aż tak dobrze jak mu się wydaję? A może Tom faktycznie wszystko sobie przemyślał i Billowi będzie naprawdę trudno go czymkolwiek zaskoczyć. A wtedy mały Billy znajdzie się właśnie tam, gdzie Tom chce go mieć :). Ostatecznie Tom także dobrze zna swojego brata, a wydaje się bardzo zdecydowany żeby z nim być nie tylko jak brat z bratem. Zarówno Tom, jak i Bill świetnie nakreśleni. Podoba mi się też jak przedstawiasz przemyślenia Billa. Opowiadanie jest zaskakujące, przemyślane i zabawne. Momentami obśmiałam się niesamowicie. Czy można czegoś więcej chcieć? Jedynie, żeby było kontynuowane a to raczej pewne :)
    Jesteśmy jakoś bliżej środka, prawda?
    Zajrzałam także na drugiego bloga i tamto opowiadanie też mi się podoba. Lubię Twój styl :). Aha, bo zapomnę : powodzenia z licencjatem! Rany, kiedy to minęło? Aż się zastanawiam, czy dobrze zrozumiałam i faktycznie już go piszesz :).
    Pozdrawiam, Tazkiel

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaczynam dostrzegać dobre aspekty noszenia 3-metrowego szalika w domu - nie widać mojego wyszczerza, a bolą już mnie od niego policzki xD Cudne! Ten rozdział był wspaniały i ten rimming. ♥
    Weny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy nowy rozdział? Tęsknie za tym opowiadaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Najprawdopodobniej 7-8 lutego, ale nic nie obiecuję.
      Pozdrawiam!
      obsesja

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)