Bastian nie pamiętał zbyt wiele z całego wieczoru.
Wiedział tylko, że na widok swoich kolegów zaczął się histerycznie śmiać jakby
był jakiś obłąkany. Cała czwórka widziała jak lizał się z tym chłopakiem, od
tego nie było odwrotu.
A potem nagle zaczął płakać. Jego niedoszłe
rżnięcie uciekło niemal od razu, kiedy tylko Matthew mu powiedział, że go zna i
że się nim zajmą. Bastian spodziewał się najgorszego.
Drogi do domu Matthew nie pamiętał w ogóle. Tylko
strzępki rozmowy chłopaków, kilka razy kurwa i ja pierdolę, ale nic, co mogłoby
mu pomóc wywnioskować, jaki stosunek do całego zdarzenia mają jego koledzy.
Potem były tylko przebłyski. Matthew, jego mama, a
potem po prostu ciemność.
Kolejną rzeczą, jaką zanotował w pamięci był
okropny ból brzucha i pewność, że zwymiotuje.
Matthew znalazł go w łazience, wymiotującego
wszystko i więcej niż mógł. Miał wrażenie, że udusi się, kiedy co chwilę brało
go od nowa i od nowa. Do tego przypomniał sobie, gdzie jest i co się stało i
nagle uświadomił sobie, że po policzkach płyną mu łzy. Być może płynęły już
wcześniej, Bastian naprawdę nie wiedział. Jedyne, co miał w głowie, to fakt, że
teraz już wiedzą.